niedziela, 24 lipca 2016

urlop_Tatry_2016

żeby nie było, że nie byłam ;)
nie mam czasu na codzienne zapisywanie wydarzeń, więc pewnie skończy na zawieszeniu kilku zdjęć w kronice galerii prywatnej
dni bardzo intensywne, wychodzimy po śniadaniu i wracamy na kolację, wędrujemy w różnych kombinacjach i to jest fajne, bo nikt nie musi się napinać, dostosowywać. Nie mam nawet czasu zdejmować zdjęć z aparatu. Zatem tylko kilka.

śniadanie z Giewontem w tle i mój malachitowy nos upieczony

wczoraj na spływie przełomem Dunajca, olsztyńska ekipa to ci uśmiechnięci ;)

plaża na Rusinowej Polanie

wędrujemy, chyba na Kondratową

oswajam motyla w nowej kurtce w kolorze morpho menelaus (bo zapomniałam wziąć ze sobą kurtkę i musiałam kupić na miejscu, bo lało niemiłosiernie :) )

jeden z moich najpiękniejszych - Morpho Didius
(bo najpiękniejszy to Morpho Menelaus)

Tour de Pologne Kobiet, może to nawet Jolanda?
Takie było tempo! :)

chyba selfie, hehe :)

sobie zdjęcia robię :)


to tyle, bo już wylatamy,