piątek, 22 września 2017

Zanim spadnie śnieg...

wypuszczam w świat ostatnią piosenkę z projektu "Czwarta". 
Płyta miała zawierać sześć utworów: Przeszłość, Sarajewo, Kometa (wszystkie J. Nohavica), Czwarta, Mój cień blues, Zanim spadnie śnieg... 
Projekt został wstrzymany.

"Zanim spadnie śnieg" miała premierę w 2015 r. podczas spotkania promującego polsko-włoski tomik wierszy "Flamingi". Po roku nagrałam to porządnie. Na akordeonie zagrał Bartek Fedorowicz, z romskiego zespołu Hitano. Teraz wypuszczam w świat. Niech leci...

video

piosenkę można zgłaszać do różnych list przebojów, w tym do Radia Olsztyn
radio@ro.com.pl





wtorek, 19 września 2017

Muzyczny Bieg na 6 łap, Sowa, Olsztyn

Przyjęłam zaproszenie do udziału w kolejnej edycji Muzycznego Biegu na 6 łap (organizator Monika Dąbrowska).

Koncert odbędzie w olsztyńskim, kultowym kubie Sowa, ul. Zamkowa 2.
"Gościa" zaśpiewam przy akompaniamencie gitary, zaś "Mój cień blues" - z fortepianem. 
Na obu instrumentach zagra bardzo zdolny młody człowiek - Dorian Stasiak. 
Do zobaczenia w Sowie!
Zaczynamy o 17.00.



niedziela, 17 września 2017

Ktoś zawsze jest blisko

było ciemno, kamienie lśniły w trupim świetle latarni. Ktoś świętował ważną datę i  niebo rozdzierały błyski rac. Przy koszu na śmieci stała kobieta.  
- Ktoś zawsze jest blisko -  powiedziała. - Ktoś zawsze jest blisko... - powtórzyła.
Rozejrzałam się. Nikogo oprócz nas nie było. Serce mi łomotnęło i odbiło się grzmotem gdzieś z lewej strony mózgu. Myślałam, że ot, stoi sobie kobieta, pali papierosa przy koszu, przy którym Unia Europejska pozwala palić. I tyle. Więc to jej "ktoś zawsze jest blisko" wystraszyło mnie. Cofnęłam się i ukryłam w niszy zabytkowej kamienicy.  

Kobieta była niska, miała jasne, bardzo długie włosy. Nie pasowała do tego miejsca. I te klapki. Białe, szpitalne klapki. Latem jest ich pełno w sieciówkach, ale tu, we wrześniu? W sercu starego europejskiego miasta?
Spojrzałam na zegarek. Była 20:42. Miałam tę noc spędzić w hostelu "pod lawendowym łukiem". Wypiłam drinka i wyszłam na zewnątrz. Żeby zapalić. Ona już tam była. Stała w deszczu przy unijnym koszu.
- Ktoś zawsze jest blisko - powiedziała.
Nie mogła mnie widzieć. Nie mogła słyszeć. A jednak pomyślałam, że mówi do mnie. Cofnęłam się i obserwowałam ją z mroku.  

Warszawa. Ulica Jezuicka 2. Tu, w 1944 roku była powstańcza barykada. Tu w 1983 roku milicjanci zabili Grzegorza Przemyka. Dramatyczna historia ludzi i miasta...

Cóż to teraz za fantastyczne miejsce! Wróciłam od przyjaciółki. Upiekła kurczaka, zjadłyśmy,  pogadałyśmy. Lubię "pogadać". Więc wróciłam, zjadłam jeszcze bułkę z szynką, wypiłam drinka i wyszłam zapalić.

W bułce z szynką nie ma nic ciekawego, ale ta kobieta...
"Ktoś zawsze jest blisko" było tak wyraźne. Spojrzałam w górę. Wszystkie okna były ciemne. Jakieś biura czy co? Na gzymsie spały gołębie. Tuliły się do siebie, jak stęsknieni kochankowie. "Trzymajcie się! Aby do świtu!" - pomyślałam do zmokniętych gołębi.
Kobieta rzuciła peta na mokre kamienie i ruszyła w moją stronę. Przykleiłam się do muru, jak przykleja się cień.
- Ktoś zawsze jest blisko - powiedziała mijając mnie-cień.
Jeszcze coś tam mruczała, ale nie zrozumiałam ani jednego słowa. Widziałam jak wchodzi pod "lawendowy łuk",
a potem znika w wilgotnym mroku.  
- Ktoś zawsze jest blisko - prawie krzyknęłam. 
Wtedy dostrzegłam ten ognik papierosa. Tlił się w niszy kamienicy naprzeciwko. Moje serce znowu łomotnęło i znowu odbiło się grzmotem gdzieś z lewej strony mózgu.
Staliśmy tak naprzeciw siebie - cień i ognik.
Ktoś zawsze jest blisko...

Warszawa 2017




sobota, 16 września 2017

Jubileusz 50-lecia Maryli Rodowicz Opole 2017

Wszystko, co napisała pani "wydawca" jest nieprawdą.   
aż sobie wkleję, bo czegoś takiego jak żyje nie widziałam. Nieprofesjonalnie napisane, napisane na zamówienie. To gotowiec wklejony na WP jeszcze przed zakończeniem koncertu. Autorka jest wydawcą i "szefem obszaru show-biznes". Wstyd dla pracodawcy. Po prostu wstyd.
Koncert Maryli był świetny. Maryla perfekcyjna w każdym momencie, z wielkim szacunkiem do publiczności i artystów. W tym koncercie konferansjerzy nie mieli robić show, nie mieli reklamować produktu, a spinać kolejne elementy Jubileuszowego koncertu największej w Gwiazdy w Europie - Maryli Rodowicz.
Mam nadzieje, że profesjonalny wydawca WP zdejmie tego kloca, jaki mu zwaliła bardzo nieprofesjonalna szefowa "obszaru show-biznes", bo takie show to naprawdę kiepski biznes. 

wtorek, 12 września 2017

Spływ Marózką_2017

Wakacje... jeszcze nie opisałam wyprawy do Sandomierza, Szczyrku i Wisły. Piszę o tym, żeby nie zapomnieć. Tyle się działo tego lata, że nie sposób wszystkiego opisać. 
Zatem spływ Marózką. Naprawdę polecam. Piękna rzeka, bardzo zróżnicowana, szybka jak górski potok, to znowu spokojna, że można muchy łapać. No i powalone drzewa przez które w zeszłym roku swobodnie przepływałam, to jednak w tym roku, kilka razy się zawiesiliśmy.
Co wtedy? Do wody i przepychać. Na szczęście byli z nami faceci, więc nawet stóp nie zamoczyłam.
Była też chwila trwogi. Na spokojnym odcinku, zachwyceni przyrodą, nagle słyszymy za sobą trzask. Trzask był tak niecodzienny, że wszyscy odwróciliśmy głowy. Za nami, może 7 metrów za ostatnim kajakiem, z ogromnym hukiem zwaliło się drzewo. Okropne wrażenie, bo co było gdybyśmy byli 7 metrów bliżej?
Trasa zablokowana. Ci co płynęli po nas, musieli kajaki przenosić. Inaczej się nie dało tego obejść.
Płynęliśmy długo, bo chyba ze cztery godziny, no ale w połowie trasy zrobiliśmy sobie na brzegu piknik z ogniskiem. 

i kilka zdjęć zrobionych telefonem. To jakaś zmora te telefony. Są wygodne, więc teraz już nikt nie robi zdjęć aparatem. I jakoś spada jakość :)


spokojna Marózka i moi współpływacze 


ciągnę się za nimi


 pierwsze drzewo...

 i wiszą :) 

 ekipa pomaga

 i Ania szczęśliwa, bo uwolniona 

 ale nie na długo, znowu wisi

 wszystkie ręce na pokład! 

pogoda, przygoda, wszyscy zadowoleni


 schodzimy na ląd, pora na piknik, rozpalam ognisko jedną zapalniczką :) 






schabowy!!!



Fajny czas - dzięki i do spłynięcia za rok!




sobota, 9 września 2017

Mój cień blues LP3 notowane 1857

Mój cień blues wrócił na LP3 i w notowaniu 1857 
(prowadzenie Marek Niedźwiecki) 
znalazł się na 55. miejscu 
 zatem głosujemy 💟

i od razu klikamy w GŁOSUJ
potem odhaczamy Bożena Kraczkowska& Krzysztof Ścierański
niech się buja!



Mój cień blues / official 




niedziela, 27 sierpnia 2017

Mini zlot Bożen Mrągowo_sierpień_2017

video
tramwajem wodnym przez jezioro Czos w Mrągowie

Bardzo chciałam zorganizować zlot Bożen w sierpniu w Olsztynie - pogościć się, pochodzić, pojeździć, pojeść coś dobrego i oczywiście nagadać się i pośmiać. Był nawet ustalony termin i  zarezerwowane noclegi. Życie jednak miało swój plan i do zlotu nie doszło.
A tu nagle dowiadujemy się, że w Mrągowie wypoczywa Zajączek (Bożena Zając). No to hop w samochody i już mamy mini zlot w Mrągowie. Pogoda dopisała, był więc spacer po plaży, lody, piwo, pizza, pogaduchy, i jeszcze "przelot" nad jeziorem Czos tramwajem wodnym :)
fajne są takie spontany, zazwyczaj nadzwyczajnie się udają, wielkie dzięki dziewczyny!
Obecne: Becia, Country, Malachit, Zajączek.

i kilka zdjęć
 powitanie u Zajączka 

Becia lubi Zajączka, ja robię za gwiazdę

plaża miejska w Mrągowie, ja w klapkach-japonkach :) 

Bożenki w tropikach :) 
od lewej Becia, Malachit, Zajączek, Country

zdjęcie pamiątkowe: Becia, Malachit, Zajączek, Country 

mała biesiada przy pucharkach z lodami 

mała biesiada przy pucharach regatowych :)


płyniemy jeziorem Czos na druga stronę, czyli do miasta
Zajączek chyba nie zna kierunku :) 

Becia świetnie się bawi :)

Country robi sobie selfie :) 

ja przejmuję dowodzenie


Kapitan wie jak się urządzić: Zajączek wskazuje kierunek, a Becia dzierży stery!
z taką załogą na koniec świata!
To był cudny dzień - dzięki dziewczyny i do następnego zlotu!
 💟


czwartek, 10 sierpnia 2017

X Ogólnopolski Zjazd Bożen_2017

23-24 czerwca 2017 - X Ogólnopolski Zjazd Bożen - Samociążek-Bożenkowo


 zacznijmy od bruderszaftu z Zajączkiem :)

video

💟

mieszkałyśmy w domkach w ośrodku wypoczynkowym Julia w Samociążku. 
Traf chciał, że dostałyśmy domek nr 1, dosłownie na brzegu jeziora. Domki prawie luksusowe, lodówka, telewizor, wygodne łóżka. No i super towarzystwo.
To był mój pierwszy raz na zjeździe Bożen i w dodatku Jubileuszowy. Organizatorki bardzo się postarały i w mojej ocenie wszystko się udało - ognisko, chrzest Nowalijek, przemarsz przez Bożenkowo, a potem zabawa - występy Czarodzieja, wspaniali akordeoniści, kilkumetrowy stół biesiadny pełen Bożenkowych potraw. Tego popołudnia mianowałam się sama Pierwszą Kawiarką i nie wiem już ile kaw zrobiłam. Chyba 5.
Po powrocie do Julii - biesiada z tańcami. Hulałam jak za młodu :) W dzieciństwie, gdy jeździliśmy nad morze, na widok "wielkiej wody", przeszczęśliwa biegłam do wody w butach. Rodzice nie byli w stanie mnie zatrzymać Tak stało sie tez w Samociążku. Do wody pobiegły ze mną jeszcze dwie Bożenki, m.in. Bona. Było wspaniale, czułam się po prostu wolna. Woda zawsze mnie oczyszcza. Jak chrzest.  Łał, Sie rozgadałam :)
A podróżowałam w obydwie strony z Becią, Country i Laki. Podróż przebiegła nam na rozmowach, okazało się, że mam z Laki wspólne tematy zw. z naszymi mateczkami :(
I zawsze w takich podróżach lubię postoje, ten komfort daje własne auto. To nic, że deszczyk kropił, smak kawy i jazda w nieznane - bezcenne.
Beci dziękuje za bezpieczną podróż. Country za pilotowanie Beci. Wiem, że Becię korciło momentami, żeby gaz docisnąć, ale wiozła nas bardzo bezpiecznie, nie przekraczając granic mojego strachu. Jeszcze raz - wielkie dzięki.
Fajny pomysł miała Laki (chyba, bo już nie pamiętam, kto na to wpadł) - ponieważ miałyśmy do kawy kubeczki jednorazowe i nie było czym ich popłukać, Laki wpadła na pomysł, aby każdy do swojego kubeczka wrzuciła kwiatek. Ja miałam chaberek. Od tego momentu nie było problemu z rozpoznaniem kubeczków
Nie będę się rozpisywać, od razu wrzucam fotki i sorki, że w takim ogólnym bałaganie, ale nie mam sił ich chronologicznie układać. 
Zatem ku pamięci X Jubileuszowy Zjazd Bożen i Bożenn_Samociążek - Bożenkowo'2017.

 ośrodek Julia w Samociążku
z Country

portret by Kordasia :)

 Bożenki z całej Polski
Bożenkowo_2017

na scenie Czarodziej, a ja mam kubeczek z Jubileuszowym szampanem

 Z Boną i Dzidką


nawet zjadłam kawałek - był pyszny

video
 wytańczyłam się, wyskakałam, do dziś boli mnie noga :)

nie zbrakło nam fantazji, zabawa była przednia :)


od lewej: Dzidka, Kordasia, Bibi i ja

było nas 71, a ja przeszłam przez bramę jako 52
mam na głowie czarny kapelusik od Dzidki

stół zastawiony smakołykami przygotowanymi przez Bożeny,
ja miałam ogórki małosolne, ale zjadłyśmy je już pierwszego wieczoru

a to kapelusik na głowie Dzidki, bo trzeba było mieć na paradzie kapelusze :) 

tym chaberkiem zaznaczałam w drodze do Samociążka swój kubeczek do kawy,
  
Domek nr 1

Laki, Becia, Malachit, Country, Dzidka

 Z Laki w drodze do Samociążka, Becia prowadzi, a Country pilotuje

 Chrzest Nowalijek 

 w drodze do Samociążka - wypadek

 z Dzidką 


 z Laki i Country
 w drodze - Becia i Country

Becia prowadzi, Country pilotuje 

Laki z ogromnym transparentem promującym spotkanie

Proszę Państwa, oto numer 52 - Malachit! hahaha

i jeszcze raz Nowalijka, czyli mój pierwszy raz 

nad stołem wisiały girlandy serduszek ze zdjęciami wszystkich Bożenek 
moje serduszko w samym środku 

 fajny czas, szczęśliwy czas ;)


 "ołtarzyk"

no i znowu "Proszę Państwa..."

takie zdjęcia robiła nam Bożena Sala

z Dzidką 

z Laki i Bibi

i to już koniec :)