niedziela, 12 czerwca 2016

Warszawy pełne okna

i znowu miły czas spędzony w Warszawie. To miasto zawsze dawało mi wolność. Za młodu (Boże, kiedy to było?) wpadałam do Wawy na wagary, haha, Tak, tak. Wskakiwałam do pociągu i tyle mnie było. Wtedy to miasto było szare, ale ja widziałam i czułam tylko kolorowe zapachy. Byłam szczęśliwa. Więc teraz, jak tylko mam okazję, wpadam do Warszawy. Teraz nie muszę spać na dworcu, ale wtedy... wtedy bufet zamykali o 22.00. - ostatni bigos i radź sobie człowieku. Dzisiaj nigdzie nie zjesz takiego bigosu.
Wczoraj zerwaliśmy się na moment i oto kilka zdjęć. A potem hop do Izabelina. Było miło.

niebo

błękitne okno

błękitne okna

trzewia miasta

symbole

Pałac w otwartym oknie?
Warszawy pełne okna, to nawet niezły tytuł wystawy :)