Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 marca 2023

Ludzie a horyzont zdarzeń

 Urodziny, imieniny, znowu urodziny, tygodnie, miesiące, lata...

Ludzie odchodzą na chwilę, na zawsze, lub zostają, lecz już tylko na  bezwzględnym horyzoncie zdarzeń.

Ci najwytrwalsi zostają blisko bez względu na wybryki, zdarzenia, upadki, wzloty, szybowanie, czołganie. Po prostu. Zwyczajnie. Są.

No właśnie - czy po prostu i czy zwyczajnie? Nie. To są dziesięciolecia życia. Zawsze mnie to interesowało, zastanawiało. Dlaczego są. Jaka siła tym kieruje, że jeden sąsiad, człowiek, z którym mieszkam w jednym "mieszkaniu" (bloku), tylko mieszka obok mnie, a drugi jest bliższy. Z jednym wymieniam tylko "dzień dobry", a z drugim zaprzyjaźniam się, gościmy się kawą, rozmową, dajemy sobie swój czas. Czas z życia.

Nie wiem, nie rozumiem tego, ale z tym nie walczę. Przeciwnie - poddaję się tym zdarzeniom z niejaką przyjemnością.

Nie wydaje mi się, że łatwo się zaprzyjaźniam. A tu nagle pojawia się człowiek, z którym miło mi się gada, w pięć minut klatkowej rozmowy wiem kim jest z zawodu, jaki ma na dziś problem, który mu dokucza. I tak w ciągu tych kilku minut robi się jaśniej, milej. 

Się rozgadałam, a przecież chciałam tylko uwiecznić dowód na takie istnienie więzi. Bezwarunkowej czułości. 

Po spotkaniu 13 marca (czyt. post niżej) w Galerii Jednej Sylwetki rozchorowałam się. Spotkanie było w poniedziałek, a już w czwartek ległam jak kłoda. 

W piątek wieczorem tak się rozkichałam, że przy piątym razie zaczęłam liczyć, przy siódmym zaczęłam się śmiać, a na jedenastym skończyłam :) Po chwili zapukał sąsiad.

- Pani Bożenko, wszystko dobrze?

- No nie bardzo, chora jestem.

- Domyśliłem się, bo huk w całym bloku ha, ha, imbir przyniosłem.

A w sobotę przyniósł mi obiad - pieczonego pstrąga. No to jak to jest z tym horyzontem zdarzeń?


pstrąg pieczony z "szykanami" od sąsiada :) 


piątek, 25 czerwca 2021

Urlop, urlop :)

 Cóż to był za piękny czas! Jestem pod stałym i ciągłym wrażeniem Polski. Mamy tu wszystko. Moglibyśmy być samowystarczalni pod każdym względem. Morze, rzeki, jeziora, góry niskie, góry wysokie, soczyste łąki, na nich zdrowe, dorodne bydło, ziarnodajne pola, lasy pełne życia, no matko kochana, aż trudno wymieniać, wyliczać. Mamy wszystko, co jest niezbędne do życia, do szczęścia. 

Kraina szczęśliwości :) 

Bardzo dobre drogi, piękne miasta i fajni ludzie. W tym roku znowu złaziłam Bieszczady: Bukowe Berdo, Połonina Wetlińska, Komańcza, Święty Krzyż, Łysica, Jeziorka Duszatyńskie, Sine Wiry, Sandomierz, Czarna Górna, Cisna, Komańcza, Ujazd i zamek Krzyżtopór i oczywiście  cerkwie, cerkwie, cerkwie.

W cerkwi w Michniowcu uczestniczyłam w koncercie muzyki dawnej i zagrałam na lirze korbowej :) Towarzyszył mi (też na lirze korbowej) Maciej Bator, ech, było cudnie. 

gram na lirze korbowej

Ciekawostka i zagadka:

otóż przed koncertem weszłam na dzwonnicę, żeby zrobić zdjęcie tej pięknej budowli. Jakież było moje zdziwienie zabarwione mistycyzmem, gdy ujrzałam na jednym ze zdjęć ogromnego, kolorowego pawia wymalowanego na drewnianej ścianie cerkwi. Wszyscy zachodziliśmy w głowy - skąd się tam wziął, przecież na ścianie nic nie było. Duch? Przesłanie? Wiadomość z zaświatów? Mnożyliśmy teorie, ale przecież jesteśmy realistami. To niemożliwe. Pojechaliśmy tam ponownie, żeby sprawdzić, czy na ścianie nie ma muralu. Nie było. A na zdjęciu jest paw i co pan zrobisz, nic pan nie zrobisz ha, ha :) 

"duch pawia" na ścianie cerkwi w Michniowcu


Połonina Wetlińska
było piekielnie gorąco, ale na górze wiał wiaterek,
niestety Chatka Puchatka w remoncie :(

Po powrocie weszłam na wagę w nadziei, że po tylu wydeptanych kilometrach będzie super niska waga, a tu niespodzianka - 2 kg w górę! To na pewno od świeżego powietrza ;) mam mnóstwo zdjęć, ale kiedy ja to wszystko ogarnę...


czwartek, 13 maja 2021

kartki z pamiętnika, pełne otwarcie

 Tyle się dzieje, że trudno wybrać to, co warto wpisać do pamiętnika :)

Znowu wysyłamy wniosek, tym razem Konwersja Cyfrowa Domów Kultury i wnioskuje o kilkaset tysięcy zł. Ważna i potężna praca. No i oczywiście otwieramy się na 100%. To otwarcie bardzo wszystkich ucieszyło, ruszą zajęcia, koncerty, galeria. Z poprzednich wniosków mamy już zakupiony nowy sprzęt, czekamy na kolejny, będzie więc na czym koncertować. :)

Na zaproszenie Szkoły Podstawowej we Wrzesinie ponownie miałam przyjemność przewodniczyć jury konkursu Dziecięcym Piórem. Było trudno, prac bardzo dużo (proza, poezja) poziom różny, ale zdecydowanie wysoki, tematy w klasach VII-VIII poważne. No, ale jakoś wspólnymi siłami daliśmy radę i pod koniec maja odbędzie się uroczyste wręczenie nagród. 

A Wrzesina to piękne miejsce, przyjaźni ludzie, zdolne dzieci i młodzież. Znajduje się tam też przepiękny kościół z XV wieku! Bardzo polecam. 

Na koniec nasz konkurs, czyli Fotograficzno-Plastyczne Mistrzostwa Gminy Gietrzwałd 2021. Odbywa się w edycjach miesięcznych i każdego miesiąca obowiązuje inny temat. 

Na koniec roku będzie piękna Gala podsumowująca całoroczne zmagania fotografów i plastyków. 

Na koniec mój ostatni wiersz 

/cykl Blizny/

szczyt horyzontu
ołówki drzew
drapią
drą
wgryzają się w tło
łamią grzebienie oka
to boli
jak cholera
jak jęczmień dźgnięty gałązką
dłonią zakrywam oko
rozcieram
jednak wcieram
jest gorzej i gorzej
na szczycie tylko kamienie.

I już szykuję się do urlopu i kolejnej wyprawy w Bieszczady. Tym razem na dwa tygodnie. 
Nie moge się doczekać :) 

piątek, 26 marca 2021

Twórczy dystans Bożeny Kraczkowskiej

Zostałam zaproszona przez red. Monikę Szczygło do programu "Twórczy dystans" (Radio Olsztyn). 

Spodobała mi się formuła - spacer. Monika przyjechała do mnie i wyruszyłyśmy do mojego malachitowego lasu. Chodzę po tym lesie od ponad dwudziestu lat i niezmiennie uwielbiam przystawać na jego skrajach. Z każdego roztacza się inny widok. Tego dnia zatrzymałyśmy się na dwóch. 

Zapraszam do wysłuchania "Twórczego dystansu Bożeny Kraczkowskiej", emisja miała miejsce 22 marca 2021 r. 

Kliknij w link: https://radioolsztyn.pl/tworczy-dystans-bozeny-kraczkowskiej/01561217






środa, 10 lutego 2021

Sprzeciw niezależnych mediów w Polsce

 We wtorek (9 lutego 2021 r.) kilkadziesiąt przedsiębiorstw medialnych w liście otwartym do rządu i liderów ugrupowań politycznych wyraziło sprzeciw wobec planowanej daniny od reklam. "Jest to po prostu haracz, uderzający w polskiego widza, słuchacza, czytelnika i internautę, a także polskie produkcje, kulturę, rozrywkę, sport oraz media" – oświadczono w piśmie. Dodatkowe obciążenie myląco nazywane jest "składką", a wprowadzane jest pod pretekstem epidemii COVID-19.
W środę (10 lutego 2021 r.) w geście sprzeciwu wobec dodatkowej daniny niezależne telewizje i radia, portale internetowe i wydawcy prasy zawiesili publikowanie programów. Komunikat "Tu miał być twój ulubiony program" był wyświetlany przez niezależne stacje telewizyjne.

Link na list otwarty do rządu
TVN24

niezależne stacje telewizyjne

i niezależne stacje radiowe








niedziela, 31 stycznia 2021

zimowe puzzle

 ciąg dalszy zimowych puzzli

no lodzieeee, urodzinowe puzzle ułożyłam, nie powiem, podobało mi się, ćwiczą umysł i wzrok, ale żeby zaraz takie coś? :)

Ponieważ mi się podobało, to dostałam nowe - ryba jest super. Tym razem 1500 elementów. Piszę o tym, bo się chyba poddam. Klocki takie maciupkie, wszystkie wydają się takie same.

No nie wiem, nie wiem... 



 po dwóch dniach ułożyłam domek 
może do jesieni ułożę :) 

piątek, 15 stycznia 2021

Sowa jarzębata, czeczotka i krewetki, czyli urodziny'2021

Cóż to był za piękny dzień! Przede wszystkim wróciła zima. Nie przyszła zima, a właśnie wróciła. Śnieg, mróz, słońce. Mnóstwo dobrych wiadomości, życzliwych życzeń, no i prezenty :) Kto nie lubi ich dostawać? Ja lubię. Taki ze mnie stary dzieciak.

Ogromna beza, oryginalny glögg , pozytywka, Dyrdy Marki Marka Niedźwieckiego, czarny charcik, puzzle, spotkania niespodzianki i niespodziewane zdarzenia - pęknięta rura w piwnicy, zablokowana brama do garażu :)

No i Sowa jarzębata. Jej wizytę w moim lesie media okrzyknęły "Sensacją ornitologiczną". Pogoda była piękna. wzięłam aparat i poszłam jej szukać. Nie szukałam długo, bo już na skraju lasu dostrzegłam kilka stanowisk fotograficznych. W moim ukochanym brzozowym lesie rzeczywiście działo się coś niezwykłego.   


"Łowcy" byli wspaniale przygotowani, ta połamana brzoza na statywie to obiektyw :) 

Siedziała wysoko


Udało mi się zrobić kilka zdjęć. Sowa jarzębata (Surnia ulula) zwykle zamieszkuje tundrę, tajgę oraz lasy iglaste. Najczęściej występuje na terenie Eurazji, od Norwegii, Szwecji i Finlandii, poprzez Syberię do Kamczatki i centralnej Azji, w Ameryce Północnej można ją spotkać od Alaski po Półwysep Labrador. W Polsce jest rzadkością. A w tym roku zamieszkała w moim lesie :) Oto moja sowa jarzębata. 





Sowa jarzębata
las pod Olsztynem, styczeń 2021 r. ptak objęty ścisłą ochroną gatunkową.

Kiedy my skupialiśmy się na sowie, na niebie szalały łabędzie. 


Rozejrzałam się jeszcze po zamrożonych krzakach i dojrzałam małego ptaszka w czerwonej czapeczce.  Kliknęłam kilka razy. Okazało się, że to czeczotka - w Polsce skrajnie nieliczny ptak chroniony, wymieniony w Polskiej czerwonej księdze, jako wymagający szczególnej uwagi. W tym roku także zamieszkała w moim lesie. Oto czeczotka.

Czeczotka - ptak chroniony, na Ziemi - uwaga - pojawił się w plejstocenie, 
czyli jakieś 2,5 miliona lat temu!


 Wśród prezentów były puzzle. Wbrew pozorom nie jest łatwo dopasowywać do siebie te drobne, powykręcane elementy. Ale udało się! Super zabawa na kilka dni.


Na kolację, jako przystawkę, przygotowałam m.in. krewetki w tempurze. Goście chwalili, to i ja się chwalę :) 


I tak spędziłam urodziny'2021. 
Gizelo, Czesiu, Aniu, Kajtuniu&Co, Małgoniu, Mirku, Zygi, Olu, Bożenki - to był piękny dzień - dziękuję 




niedziela, 3 stycznia 2021

Podsumowanie roku 2020 i przesłanie na 2021

W rok 2021 weszłam z nadzieją, że 21. będzie dla mnie szczęśliwym "oczkiem". 

 Mimo pandemii, rok 2020 był dla mnie bardzo udany. Napisałam i nagrałam dwie piosenki, zostałam uhonorowana Nagrodą Prezydenta Miasta Olsztyna, zostałam przyjęta do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich RP, wygrałam konkurs na opowiadanie kryminalne, otworzyłam ważne drzwi, za którymi jest ścieżka do ciekawych działań zawodowych.  
Stowarzyszenie Autorów ZAiKS przyznało mi stypendium na wydanie kolejnej książki. I w końcu - Purpurowe Gniazdo zostało przeczytane przez czytelników i przyjaciół Miejskiej Biblioteki Publicznej w Ostrowcu Świętokrzyskim. Akcja była filmowana, a nagrania ukazały się w LokalnaTV.pl oraz na stronie biblioteki. Dla mnie, autorki, to spełnienie marzeń.

 W marcu premier ogłosił stan epidemii w Polsce. Życie wcale się nie zatrzymało. Życie usadowiło się w necie. Spotkania klubów literackich, lekcje gry na gitarze, codzienne łączenia z przyjaciółmi, nawet spotkania autorskie. To był i nadal jest czas bardzo intensywnych kontaktów. 
Podsumowanie roku 2020 zrobię w czterech, krótkich blokach, w których opiszę po trzy miesiące.   
 
Na zakończenie wklejam piosenkę Tak ma być (tłum. Robert Zienkiewicz). Niech to będzie moje przesłanie na rok 2021.
W oryginale to oczywiście Let It Be Paula McCartney'a. Piosenka ukaże się na mojej nowej płycie. Taki jest plan ☺

Tak ma być
muzyka: Paul McCartney
tekst polski: Robert Zienkiewicz
Nagranie pochodzi z koncertu Klasyka Rocka po Polsku, który odbył się w Gminnym Ośrodku Kultury w Gietrzwałdzie, paździenik 2019.

Ciekawostka: nie wchodziłam długo na scenę, bo nie wiedziałam, że mam śpiewać bis. Kiedy chłopcy grali wstęp, ja spokojnie piłam kawę w swojej pracowni :) 

niedziela, 17 maja 2020

Twój ból jest lepszy niż mój, LP3 notowanie nr 1998

15 maja 2020 r.,
LP3, notowanie nr 1998
1. miejsce - "Twój ból jest lepszy niż mój" Kazik
notowanie zostało unieważnione 

Czy był precedens? 36 lat temu mieliśmy do czynienia z namiastką tego, co wydarzyło się 15 maja 2020 r. w Trójce. W 1984 r. roku Maanam miał szlaban na wszystko. Mimo to Marek Niedźwiecki znalazł sposób - puszczał tylko werble, wstęp do nagrania "To tylko tango" Maanamu.
 Piosenka przez wiele tygodni utrzymywała się na 1. miejscu LP3.

Marek Niedźwiecki odchodzi z Trójki.

Twój ból jest lepszy niż mój / Kazik
1. miejsce LP3, notowanie nr 1998

posłuchajcie, jeszcze jest na youtube 






poniedziałek, 20 kwietnia 2020

początek wiosny 2020

20 kwietnia 2020
początek astronomicznej wiosny :)
przeglądając zdjęcia z ostatniego spaceru, szczególnie te z dzikiego sadu, przypomniało mi się, że kiedyś napisałam wiersz o dzikim sadzie. Odszukałam go i oto jest


Wczoraj taki młody, taki doskonały,
prężył się w koronach, rozpuszczał konary.
I płodził owoce w jesiennej purpurze.
Rozkochiwał w sobie herbaciane róże...

A gdy mu ogrodnik gałązki przycinał
pachniał słodkim sokiem, śpiewał jak ptaszyna,
gdy gniazdo buduje i gdy z gniazd wylata...

czemu więc tak zdziczał? Czemu się oplata
bluszczem i nabrzmiałe owoce czereśni
skrywa dziś przed światem...
i smakiem nie pieści...



środa, 7 sierpnia 2019

że też ludzie nie boją się pleśni

Lepiej na temat

Lepiej szczerze coś znielubić
niż nieszczere słowa gubić 😀

wczoraj bawiliśmy się w lepieje, to taka zabawa słowami i rymami 

kłamstwa, matactwa, manipulacje, złodziejstwo, że też ludzie nie boją pleśni?
Najgorsze, bo bardzo niebezpieczne jest kłamstwo. No ja zdecydowanie nie toleruję.
Manipulacja też jest do dupy, ale manipulowany ma czas, ma szansę zorientować się i zareagować. Kłamstwo jest uderzeniem jednorazowym. Mirek stwierdził, że kłamią źli tchórze. Nie oszukują, a kłamią właśnie. I pleśnieją. Ich własne słowa ich obrastają, wyrastają z nich nowe, pączkują, rozłażą się po kłamcy, jak glejak po mózgu. Czernieją pleśnią. Gniją. 
Ha, ha ale teoria! :) tak nas wczoraj naszło przy kolacji. Przyszło kilka osób i tak siedzieliśmy, słuchaliśmy "politycznych opinii", aż w końcu wywiązała się dyskusja o ludzkiej pleśni :)
A jeszcze nam wyszło, że kłamca pleśnieje zazwyczaj w samotności. Znikają znajomi, przyjaciół nigdy nie miał. Czasem jeszcze snuje się rodzina czy jej kawałek. Gdy przychodzi czas na refleksję - jest już za późno. Kłamstwo raz wypowiedziane, żyje własnym życiem. I nie da się tego odkręcić. Naprawić. I staje się pustostan.

Urlop z przyjaciółmi nad morzem był cudowny. Wędrówki, wieczorne ogniska, rozmowy, plażowanie. Ja oczywiście w krzakach, bo zaraz mam uczulenie, ale mimo to trochę się opaliłam. Uwielbiam morze, odległy horyzont, a na nim stateczki. A tam, gdzieś, gdzieś daleko Szwecja i Visby. Kiedyś tam pojadę :)


Miotana wiatrem niteczka
uderza włóknem o kamień.
Uderza jak zegar niemy


wszyscy na plaży a ja w krzakach 😀
czytam Jo Nesbø 
fot. Mirek

środa, 13 marca 2019

Lot balonem w dniu imienin ;)

Ja, która lubi leżing na plażing i to unosząc się najwyżej 20 cm nad Ziemią, dostaję na imieniny taki oto prezent - LOT BALONEM!
no ludzieeeee!
Fantazja moich przyjaciół wystawia na próbę moją fantazję, haha

z głębi duszy mojej drżącej paniką - dziękuję 😜


środa, 30 stycznia 2019

diabeł czy anioł?

Mariusz Szwonder (Fundacja Mam Marzenie) zaprosił mnie do swojego nowego, audiobookowego  projektu. Zaproszenie przyjęłam i umówiliśmy się na wieczorne nagrywanie. Pojechałam. Szłam przez osiedle, gdy nagle usłyszałam głos.
- Pani!
Odwróciłam się. Na chodniku, w ciemności stała staruszka. Ubrana w ciepłą kurtkę, czapkę, buty. W ręce trzymała reklamówkę.
- Pani mnie... woła?
- Tak. Mam tu ciśnieniomierz. Zmierzysz mi ciśnienie - oznajmiła.
- Ciśnienie? Tu, na ulicy? - spytałam zaskoczona.
- Tak, aparat mam w torbie - powiedziała i uniosła reklamówkę. - Źle się czuję.
Myśli zaczęły galopkę. Co robić? Dziwna sytuacja. Może rzeczywiście, potrzebuje pomocy? Ale jakoś to dziwne, mogą być kłopoty. Przypomniałam sobie groźne sytuacje opisywane w mediach: stara kobieta zwabia do domu ludzi, a tam bandziory...
- To idziemy do mnie czy do ciebie? - spytała staruszka widząc, że się waham. - Mieszkasz tu?
- Nie, idę na spotkanie, jestem umówiona, idę na spotkanie.
- To chodźmy do mnie. 
Jej oczy... Moja mama miała takie oczy. Byłam zaniepokojona.
Diabeł czy anioł? Kim była? Skąd się tu wzięła?  
- Nie boi się pani wpuszczać do domu obcych? - próbowałam się bronić.
Staruszka przełożyła reklamówkę w drugą rękę. Miałam wrażenie, że nie wie, gdzie jest. 
- Gdzie pani mieszka? - spytałam.
- Na czwartym piętrze.
Rozejrzałam się. Bloki, bloki, bloki... Przecież to osiedle.
- A w którym bloku?
Staruszka machnęła ręką na znak, że zaprowadzi. Ruszyłyśmy. Nie wierzyłam, że to robię. Wjechałyśmy windą na czwarte piętro. Kobieta otworzyła drzwi. Weszłyśmy. W środku nikogo nie było. Tylko ten zapach... Znałam go doskonale.
- Sama pani mieszka? - głupio spytałam.
- Tak. Mój mąż umarł dwadzieścia lat temu. Dużo palił...  
- A sąsiedzi pani nie pomagają? - znowu głupio spytałam. 
- Eee, pani, pukałam, nikt nie otworzył...
Zmierzyłam jej ciśnienie: 164 na 82.
- Górne trochę wysokie - oceniłam. - Może wezwę lekarza?
- Nie, nie trzeba. miewam nawet 200.
Zrobiłam drugi pomiar. Dolne spadło do 64. Staruszka wyszła z pokoju. Po chwili wróciła z kolorową puszką.
- Chciałam ci podziękować - powiedziała i otworzyła puszkę.
W środku było kilka krówek.
- Nie trzeba, nie będę pani cukierków wyjadać. Przecież nikt pani nie kupi, musi pani sama... kupić, nie, nie mogę...
- Chcę ci podziękować.
Wzięłam jedną krówkę, pożegnałyśmy się i wyszłam. Szłam ulicą. Byłam w chaosie. Dlaczego zawsze ja? Co to w ogóle było? Dlaczego ja? 
Dotarłam do studia. Mariusz zrobił herbatę, nagraliśmy moją rolę i wróciłam do domu.
Dziś rano obrazy wróciły. Postanowiłam je zapisać. Nie wiem jak nazywała się staruszka, nie pamiętam nawet jej adresu. Dzisiaj bym tam nie trafiła. Wiem tylko tyle, że mieszka na czwartym piętrze. Ale w którym bloku?
W trakcie pisania znalazłam jednak odpowiedź na wczorajsze pytanie: diabeł czy anioł?
CZŁOWIEK.



niedziela, 27 stycznia 2019

Światy wewnętrzne Półkowniczek

Wczorajszy wieczór spędziłam z Półkowniczkami. To "olsztyńska grupa kobiet, niezależnych, myślących, czujących, piszących, tworzących, mających coś do powiedzenia".
Właśnie sobie uświadomiłam jakie to beznadziejne, że w 2019 roku w obiegu tzw. platform publicznych do opisu działań nadal używa się określenia: kobieta niezależna, kobieta myśląca. Nie spotkałam się nigdy z tego typu słownictwem wobec mężczyzn.
Sami zobaczcie jakie to będzie dzikie: wczoraj spotkała się grupa mężczyzn myślących, mających coś do powiedzenia, niezależnych.
Mężczyzn nie trzeba tak opisywać, oni z definicji (którą sobie też sami stworzyli) są myślący, niezależni, mający coś do powiedzenia. Tacy się już rodzą, ha, ha. 

Czyż nie tak?
Tak, tak, nadal są trudności z utworzeniem w języku polskim żeńskich odpowiedników takich zawodów, funkcji jak: minister, prezydent, rajdowiec, prezes czy konsul.
Dziwne? Dzikie!
Chociaż... panowie też są dyskryminowani. Wprawdzie znajduje tylko jeden przykład - przedszkolanka - no ale zawsze to coś.

Półkowniczki spotkały się 26 stycznia 2019 r. w pracowni Papapilo Tamary Bołdak-Janowskiej.  

I kilka zdjęć ze spotkania.
Fot.  Ewa Amarowicz, Małgorzata Krajewska, Bożena Kraczkowska

Półkowniczki w pracowni Papapilo

 Hania Brakoniecka (liderka Półkowniczek, pisarka, poetka) czyta swój świat wewnętrzny 

Tamara Bołdak-Janowska, pisarka, rzeźbiarka, malarka, filozofka 

Marta, Mute, ja i mój ulubiony srebrny czajniczek na herbatę
chciałabym taki mieć... 😀

 Justyna Artym, liderka Półkowniczek

 w towarzystwie Mute Sobaszek (Teatr Węgajty)
i Tamary Bołdak-Janowskiej


przy herbacie i winie czytamy, rozmawiamy, opowiadamy swoje światy wewnętrzne,
bo to, że takie światy istnieją - jest pewne!😀
ja, Tamara i czajniczek... 



sobota, 7 kwietnia 2018

początek nowego, czyli remont

stara, wysłużona kuchnia... właśnie zaczynam remont, zrobiłam ostatnią fotke przed kuciem i skuwaniem ścian i podłóg. No i wymianą kuchni gazowej na elektryczną.
Zatem - tak wygląda początek NOWEGO! 

piątek, 16 marca 2018

wobler dla Maryli

taka historia...
Robiłam porządki i znalazłam prezent, który kiedyś kupiłam dla Maryli Rodowicz. Jednak nie miałam śmiałości go wręczyć. Tego woblera kupiłam – uwaga – w 2006 r. Jechałam do Gdyni na moje pierwsze Fańskie spotkanie z Gwiazdą. Wiedziałam, że Marylka wędkuje i przyszło mi go głowy, że kupię coś wędkarskiego. Jednak w sklepie tyle było różnych cudów, że zgłupiałam i wzięłam tego malucha. Ładnie zapakowałam i zabrałam ze sobą do Gdyni. W czasie spotkania, z godziny na godzinę coraz bardziej czułam, że to do bani taki prezent. W końcu wydał mi się tak nieadekwatny do sytuacji, że wcisnęłam go do torby i przywiozłam z powrotem do domu.
I tak biedak przeleżał 12 lat! Co jakiś czas wpadał mi w ręce i wtedy pukałam sie w czoło, że jak ja mogłam w ogóle wpaść na taki pomysł.
Dzisiaj znowu wpadł mi w ręce. Jest jeszcze w oryginalnym opakowaniu Silstar. Ciekawe jest także i to, że nigdy nie przyszło mi do głowy, aby go dać komuś innemu.
Chyba przyszła pora, aby trafił do adresatki 😇


 wobler dla Maryli, kupiony w 2006 roku 
nadal w mojej szufladzie


czwartek, 15 marca 2018

żaba na lodzie

żaba na lodzie
na zamarzniętym jeziorze znalazłam martwą żabę. Szłyśmy z Marcelą brzegiem, patrzę - leży coś na  lodzie. Dziwne to było, więc poszłam sprawdzić.
Żaba.
Leżała na plecach, z bladymi łapami wyciągniętymi do nieba. Pomyślałam, że zabiorę trupka i schowam w lesie pod liśćmi. Wzięłam żabę i wróciłam na ląd. Zanim doszłam do lasu - żaba ożyła.
No matko kochana! Ani ją tu teraz zostawić, ani do domu zabrać.
Zabrałam do domu.
Pomyślałam, że posiedzi u mnie kilka dni, obudzi się na dobre, a jak zrobi się cieplej - wypuszczę ją do lasu.
Tak zrobiłam. Z dzbana zrobiłam terrarium i tak żaba mieszka u mnie już kilka dni. Skrapiam ją wodą. Bo chyba trzeba skrapiać. Żeby nie wyschła. Żaba z każdym dniem robi się weselsza.
Aż tu wczoraj wiadomość - wraca zima! Znowu mrozy, to nie mogę jej na te mrozy wypuścić. Umrze taka rozhibernowana. No to czekamy. I co taka żaba je? 😀
Tak oto żaba i tak została na lodzie... 



poniedziałek, 3 lipca 2017

"Potencjał Matrycy" pod okiem prof. Małgorzaty Chomicz_2017

"Potencjał Matrycy" to wystawa prac studentów prowadzonych przez prof. dr hab. Małgorzatę Chomicz, UWM Wydział Sztuki w Olsztynie.
Wernisaż odbył się 28 czerwca 2017 r. w urokliwych choć bardzo industrialnych wnętrzach Starej Kotłowni w Olsztynie (miasteczko akademickie Kortowo).

 zacienione alejki Parku Kortowskiego :)

Bywam w Kortowie głównie zawodowo, ale wtedy to tylko szybko, szybko, żeby się nie spóźnić na rozmowę, a potem też szybko powrót, żeby zdążyć napisać :)
Dlatego teraz przyjechałam dużo wcześniej, żeby pochodzić, przypomnieć sobie stare czasy. Przecież to tu, w akademiku Kropka (nr 6) waletowałam cztery lata. Podłogi użyczali mi wtedy przyjaciele z technologii żywności :)

 widok na jezioro Kortowskie

Kortowo bardzo się zmieniło. I to nie tylko na zewnątrz. Budynki wewnątrz to europejski sznyt -  kamień i szkło. No i ten przeogromny park dosłownie zanurzający się w jeziorze Kortowskim. Jest też restauracja. To tu chciałam w sierpniu ugościć swoje Bożenki. Bo planowany był mini zlot.
Klimat podobny do Przystani, gdzie stoliki są na pomoście i właściwie na wodzie. Fajnie.


 Hotel i Restauracja Kortowska

Teraz kilka zdjęć z wernisażu wystawy "Potencjał Matrycy", a tytuł pochodzi właśnie od matrycy, czyli takiej małej blaszki, w której studentki Małgosi wyryły swoje wizje, a potem odcisnęły na papierze.

Spotkałam na wernisażu kilku znajomych, rozmowy, rozmowy. Przekazałam Małgosi kilka tomików. Nasze Flamingi poleciały więc znowu do Włoch. Niech lecą... ;)
To było wspaniałe popołudnie.

 plakat zapowiadający wydarzenie 


 odnowiona Stara Kotłownia, fantastyczne miejsce, zachowano wewnątrz stare, autentyczne piece, rury, schody, drewniane belki, spojenia, reszta całkowicie współczesna, szklana winda, przepierzenia, wystrój.

wchodzę :) 





 industrialne wnętrze kotłowni
schody i stare piece



spotkałam zaprzyjaźnione Artystki, w środku Teresa Kosman




przez szklany dach widać oryginalny, spięty klamrami komin kotłowni


 prof. Małgorzata Chomicz (w środku) gospodyni popołudnia w Starej Kotłowni



ekspozycja z kominem w tle 
niesamowite wrażenie 

prof. Stanisław Czachorowski


 ulubiony temat prof. Czachorowskiego 


pod nami sala obrad Senatu Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego
tak to sobie wymyślił architekt 


  od lewej: prof. Małgorzata Chomicz, prof. Benedykt Błoński (dziekan Wydziału Sztuki), prof. Stanisław Czachorowski (katedra Ekologii i Ochrony Środowiska)

była też oprawa muzyczna w wykonaniu Marcina Piotrowicza