wtorek, 13 lipca 2010

układacz melodii



Fot. Bożena Kraczkowska - "wstrząśnięte dusze :) z dedykacją dla niezawodnych babeczek Ani i Gosi :)


Na korytarzu redakcji zaczepił mnie kolega:
- Hej Bożenia, gratuluję, pięknie komponujesz! Słyszałem twoją piosenkę na youtube.
- Ja nie komponuję, ja układam melodie – odpowiedziałam skromnie.
- Myślałem, że komponujesz...
- Nie, nie, ja tylko układam melodie. Nie jestem kompozytorem.
- A kim?
- No... układaczem melodii.
- A jaka różnica – kompozytor czy układacz?!
Kolega tracił cierpliwość. Chciał być miły, rzucić komplement, a wyszło, że jest niekompetentny.
- A taka, jak między matematykiem a poetą – odpowiedziałam też nieco zniecierpliwiona.
- To twoim zdaniem kompozytor jest matematykiem?! - zawył.
- Tak. Kompozytor jest matematykiem z duszą poety.
- A układacz melodii?
- Układacz melodii jest poetą – ucięłam tym razem nieskromnie.
Kolega zamyślił się.
- To znaczy, że układacz melodii jest zdolniejszy i bardziej wrażliwy od kompozytora – taki bardziej uduchowiony?
- Nie, nie. Uduchowiony to jest kompozytor, układacz melodii ma duszę. Jest poetą.
- Ale kompozytor pisze muzykę! - zawołał triumfalnie kolega.
- No.... pisze. Pisze nie układa. Siada i pisze. Bierze papier, ołówek albo coś innego i pisze. I musi mu się wszystko zgadzać. Jak matematykowi. Musi mu się harmonia zgadzać. Gdyby miał w nosie harmonię, uznaliby go za kiepskiego kompozytora. Układacz melodii ma w nosie harmonię, bywa że nie ma o niej pojęcia, a mimo to zdarzy mu się ułożyć ładną melodię.
- To znaczy, że ty nie napisałaś tej melodii tylko ją ułożyłaś.
- Ułożyłam i nie zapisałam. Jest jedynie w mojej głowie.
- No i na youtube.
- Tak - i na youtube.
- A gdyby tak twoją melodię wziął w obroty kompozytor?
- To pewnie do każdej nutki dopisałby słupy potężnej harmonii. Setki, tysiące nut, które nic nie znaczą osobno. Brzmią dopiero wtedy, gdy są grane razem. Powstałaby symfonia.
- A twoje nuty?
- Moje? Każda wybrzmiewa sama, ale też może dać początek następnej. Moje nuty są samodzielne. Można je mieszać, przestawiać. Kompozytor swoje nuty musi zapisywać w określonych miejscach. Musi mu z tego wyjść kompozycja. Mnie nic nie musi wychodzić.
- A jak zapisze nutę wbrew harmonii?
- To mu zarzucą, że nie umie komponować, że nie zna podstaw kompozycji, harmonii i takie tam...
- No to już nic nie rozumiem - po co się tego wszystkiego uczyć, po co studiować formy, dzieła Bacha? Żeby zostać niewolnikiem harmonii?
- Żeby zostać władcą dusz układaczy melodii.
Staliśmy teraz w milczeniu. Biegający dziennikarze z trudem nas omijali. Zrobiło się duszno.
- Dusza nie lubi wolności - powiedziałam patrząc koledze w oczy. - Dusza lubi cierpieć, lubi być zniewalana. Dusza lubi się szamotać, lubi walczyć, wyzwalać się. Dopiero wtedy ją widać.
Kolega patrzył na mnie tak jakoś...
- Dusza lubi drżeć, lubi się wstrząsać - ciągnęłam. - A co wstrząsa? Potężne wstrząsa. Wstrząsające wstrząsa. Czy jedna nuta może być wstrząsająca? Czy jedna nuta może wstrząsać? Nie jestem kompozytorem. Jestem układaczem melodii.