czwartek, 8 lipca 2010

dmuchawiec

Co powiecie kochani na mlecze,
co się żółcą po całym powiecie?
Żółcą się, rozpychają
i słoneczka codzienne udają?

Ktoś zawoła z goryczą: to ziele!
Ja to ziele natychmiast wypielę!
Inny jęknie z zachwytem: to kwiecie
najpiękniejsze na całym świecie!

A mlecz? Żółcią bezczelnie zalewa,
zalewając tak sobie śpiewa:
- Jestem piękny, wysoki, wspaniały,
a w urodzie przepysznie zuchwały!
Oprócz mnie nie ma nic żółciejszego,
mądrzejszego i pełniejszego!

Aż tu razu pewnego o świcie,
kiedy jeszcze o smokach śnicie,
nadszedł Czas i gamę żółcieni
w pęczek puchu białego przemienił.

Mlecz ciekawie zerknął w nurt wody:
Nie poznaję swojej urody!
Czyja jest ta rozdęta głowa?
Taka biała i taka puchowaaa...

Lecz nie skończył swojego pytania,
bo mu wietrzyk przerwał w pół zdania
dmuchnął w mlecze... wiatr ma tak w zwyczaju
by rozsiewać dmuchawce po gaju.

Rozleciały się mleczne poduchy,
poderwały leciuchno swe puchy
ponad trawy, lasy i łąki
niczym pierze albo te... bąki.

To już koniec mojej bajeczki,
nim ją schowam do żółtej teczki,
nim zapadnie w szuflady ciszę,
morał krótki jeszcze dopiszę.

Nim ogłosisz światu żeś orzeł,
zerknij w lustro - okazać się może,
że nie jesteś nawet latawcem,
a zwyczajnym, wietrznym dmuchawcem.

a Basia namalowała dmuchawce :)
obraz "Dmuchawce" / akryl / Galeria Barbary Zysman