środa, 23 maja 2012

jestem szybsza od pisania

"Wysyłam esemesy szybciej, niż je piszę"

Często mi się zdarza wysyłać puste esemesy. Dotąd winę zrzucałam na zły, niepraktyczny, albo może bardzo przemyślany układ klawiszy. Tak przemyślany i wymyślony, żeby klienta złapać właśnie na pustego esemesa. Pusty czy nie, za wysłany trzeba zapłacić.

A odbywa się to tak: wpada esemes, ja go otwieram i zamiast kliknąć w "odpowiedz" klikam (jakoś tak odruchowo) w "wyślij". No i wysyłam. Pusty. Jak pustą kopertę ze znaczkiem.
Czasem adresat reaguje:
- Po co mi wysyłasz puste esemesy? - pyta natychmiast.


Wtedy następuje płatna wymiana kilku esemesów, w których ja się tłumaczę, dlaczego wysłałam pusty esemes, a odbiorca próbuje sprawę zbagatelizować, że nic się nie stało i nie jest to wina mojego gamoństwa. Bo gamoństwo moje znane jest ogólnie, więc ludzie czasem mnie pocieszają.
Aż pewnego dnia, po wysłaniu kolejnego pustego esemesa, poskarżyłam się sąsiadowi. Spotkałam go na klatce schodowej akurat tuż po wysłaniu kolejnej nieszczęsnej, pustej wiadomości.
- Znowu wysłałam pustego esemesa – powiadomiłam go po pierwszym "dzień dobry"
Sąsiad najpierw spojrzał na mnie, potem na telefon i pokiwał ze zrozumieniem głową.
- Bo pani szybciej wysyła niż pisze. Dobrego dnia.
- Dobrego dnia.
Sąsiad poszedł na górę, a ja wyszłam z klatki.
- No ludzie – pomyślałam – do tej pory sądziłam, że jestem gamoń, a ja po prostu jestem szybsza od pisania.
I tego będę się trzymać! :)
To dobrego dnia wszystkim!