wtorek, 1 maja 2012

zwierza się nudzą (cz. 2)

weekend majowy...
ja pracuję skokiem konika szachowego - poniedziałek, środek, piątek.
Pogoda piękna.
Żurawie krzyczą po dwa, łabędzie latają po trzy.
O świcie (trochę po piątej) poszłam z Marcysią wschód słońca obejrzeć. Słońce jednak na nas nie czekało i wzeszło samo. Po powrocie zaczęłam siać kwiaty na balkonie. Mam jedną skrzynkę, w której co roku sieję kwiaty i co roku usychają. W tym roku, ja i moja skrzynka, już jedną próbę przeszłyśmy. Dostałam bowiem od zaprzyjaźnionego sąsiada z parteru :) cztery sadzonki pnącej się roślinki. Sadzonki były piękne, tylko wsadzić do ziemi.
Wsadziłam. Podlałam. Przyszedł Kicuś, wyciągnął wszystkie i starannie zgryzł. Nie pogryzł, ale zgryzł właśnie. Będę musiała jakoś to sąsiadowi wytłumaczyć. Tyle serca włożył w te sadzonki...
Skrzynka kilka dni stała pusta. Wreszcie dziś, tuż po tym wschodzie, postanowiłam posiać maciejkę. Posiałam. Podlałam. Poszłam napisać wiersz. I nawet słyszałam jakiś chrobot, ale przecież jak się ma zwierza w domu, to zawsze coś chrobocze.
Zobaczcie co tym razem schrobotały.
Miłego weekendu majowego!
Ja dzisiaj jadę na wystawę psów do Dobrego Miasta.
Będzie pięknie! :)


moje kochane zwierza,
słodziaki moje puchate,
wyciory!



i po maciejce. Próba druga zaliczona :)