poniedziałek, 8 marca 2010

moja powieść a Wisława Szymborska i limeryki

8 marca i Dzień Kobiet.
My, w naszym babskim klanie świętowałyśmy ten dzień w sobotę, w kręgielni. Było tak miło, że kiedy na monitorze pojawił się komunikat - koniec sesji - żadna z nas nie wiedziała, kto wygrał! Tak się panie zagadały.
Wracając do domu kupiłam sobie 20 tulipanów. Są przepiękne na tle śniegu. Bo u mnie od rana sypie śnieg. Takie ogromne, ciężkie płatki, tak ogromnie powoli opadają.
Ale nie o tym. Otóż odbywam kolejną rehabilitację. Jednym z ćwiczeń jest rowerek na leżąco. ćwiczenie jak ćwiczenie, tyle, że trwa pół godziny i przez ten czas gapię się w jarzeniówki na suficie. I to gapienie, jak się okazało, może być niebezpieczne. Bo jak tak leżę, to wymyślam. I wymyśliłam, że recenzję do mojej książki napisze nie kto inny tylko nasza noblistka Wisława Szymborska. I chociaż mój rozsądek darł się do mnie - TO NIEMOŻLIWE! - bardzo się do tego pomysłu zapaliłam i nawet podjęłam starania. Niestety, rozsądek miał rację.
Szukając drogi do pani Wisławy zwróciłam uwagę na limeryki. To trudna forma, bo wymaga przestrzegania reguł matematycznych. Klasyczny limeryk składa się bowiem tylko z 5 wersów, przy czym 1 i 2 rymują się ze sobą, 3 i 4 też się ze sobą rymują, a 5 rymuje się z 1 :) I jeszcze w dodatku wersy 3 i 4 muszą byc krótsze o 2-3 sylaby od pozostałych. Zaczęłam więc ćwiczyć i oto kilka moich limeryków:

"O kom-misji śledczej"
pewien pan z ważnej kom-misji
krzyknął w myśl pełnienia misji,
że procedowanie
to podstawa chamie!
trzasnął pięścią i po-ważnej misji.


"O Rękawie Białym"
pewien rękaw biały,
poczuł się wspaniały,
spłynął nań
potok zdań
pośród chmur kawowych.

"O banku"
pewien bank zniósł dar odmowy
za to wlepił proc. surowy
co na to klienci?
niechaj wszyscy święci
ten dar serca wezmą za dar zmowy.

"O Truskawie"
Pewna Ania z miasta Olsztyn
miała język bardzo ostry
Pyskata Truskawa
kłuła jak agawa
teraz Ani kłaniają się nawet osty :)
(pozdro sąsiadko!)


"O Janis Joplin"
Pewna Janis Lyn z Port Arthur
drzeć zaczęła się dla żartu
nim świat dopił kawę
"Dżej" zdobyła sławę
a ja jeżdżę teraz bez paszportu.

"O Maryli Rodowicz"
pewna Maria z Green and Góry
nie lubiła pop-kultury
poszła wbrew
polska krew!
teraz jeździ na Mazury.

i to by było dziś na tyle. Miłego Dnia Kobiet!