środa, 23 lutego 2011

pracuję, śpię i znowu piszę

ten post właściwie jest dla mnie - żeby zapamiętać datę :)

pracuję, śpię i znowu piszę,
znowu piszę, piszę, piszę...

to wierszowy opis moich ostatnich czterech dni.
Bo wzięłam dwa dni urlopu, żeby popracować :) też tak macie? Razem z sobotą i niedzielą - cztery. Za mało.
A kiedy z kotletami wpadła koleżanka (przyjaciela w biedzie poznasz :), oceniła bez pardonu:
- Ale ty głupia jesteś. Jeszcze nikt nie napisał książki w cztery dni!
- I na razie tak zostanie! - odpaliłam. - Napisałam tylko połowę.

ten cień na ścianie to moja głowa w czasie pracy (fotka zrobiona telefonem)
te zdjęcia mnie rozśmieszają :) śmieszne są i już!



Pracuję, śpię i znowu piszę,


znowu piszę, piszę, piszę...