Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze 2011. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze 2011. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 września 2015

czułe zaułki_Kraczkowska Bożena_wiersze

Czułe zaułki
/cykl: Blizny/

ramion moich czułki
dwa czułe zaułki
okopałam w swojej duszy
kobiece przyczółki


sobota, 19 listopada 2011

wszystko z wyobraźni

Zapytał mnie przyjaciel:
- Skąd bierzesz swoje pomysły na wiersze, na książki, na wszystko? I skąd ty to wszystko bierzesz?
- Ja? Podobnie, jak niektóre tabloidy, wszystko to biorę z... wyobraźni. :)

poniedziałek, 31 października 2011

Biedronka - Agnieszka Osiecka

przy okazji nagrywania nowej płyty, Maryla Rodowicz opowiedziała na swoim blogu ciekawą historię. Otóż od jakieś czasu jej działaniom towarzyszy biedronka. Po raz pierwszy biedronka pojawiła się, kiedy jeszcze żyła Agnieszka Osiecka. Wtedy biedronka spacerowała po białym fortepianie Jacka Mikuły.
Nowy album "Buty2" zawierać będzie niepublikowane, odnalezione przez Marylę teksty Agnieszki. Maryla do współpracy znowu zaprosiła Jacka. I kiedy tak sobie pracowali, na teczce, w której były odnalezione teksty usiadła biedronka. Usiadła i była. Jakby pilnowała, jakby nad nimi czuwała. To tak w wielkim skrócie.
Historia wydała mi się warta opisania. Napisałam więc wiersz i wymyśliłam, że najlepiej będzie do niego pasować jakiś chillout. I znalazłam Gotta End It (Chill Out Trip Hop Instrumental). Nałożyłam swój recytatyw i tak oto powstała "Biedronka"
Zawieszam ją w czas zaduszkowej zadumy. Biedronka zamiast znicza :)
tylko bardzo proszę słuchać przez słuchawki albo wrzucić na kolumny, inaczej urżnie basy albo nawet zacznie dudnić :)


"Biedronka"



fortepian biały



fortepian biały


biedronka? biedronka


fortepian biały


biedronka


biedronka - ołówek śmiały!



biedronka, biedronka


biedronka, biedron
ka


czerwona teczka - biedronka




biedronka - świata kropeczka


biedronka



białe klawisze
coś piszesz?!


nie słyszę!





biedronka - duszek


myśli okruszek 


biedronka, biedronka 


fortepian biały



doskonały! 



biedronka - orzeł 

doskonały!



biedronka - orzeł doskonały!




biedronka, 


biedronka
 



biedronka - orła reszka


biedronka





biedronka


biedronka - orła reszka



biedronka - reszka, 

reszka!



Agnieszka!


biedronka, biedronka...

piątek, 14 października 2011

złoty zmierzch

już plucha po piętach chlapie, więc krótki taniec z jesiennym zmierzchem bardziej nam nie zaszkodzi :)
i jest to wiersz bardzo (nie strasznie) żartobliwy

Na mojej drodze złoty zmierzch wyszarzył wielkie sprawy
i ruszył dalej, na skraj dnia, by wskoczyć dla zabawy:
w jeziora oczu, w lasy rzęs, w zachody i w milczenie.
Zanurzył się ten złoty zmierzch w mej duszy zacienieniu.

I tak przeraził go mój stan i mroczność mojej duszy,
że wzbił się w niebo niczym paw i niebo zaczął kusić!
A kusił pięknie, jak to paw - roztaczał swoje wdzięki,
więc dusza moja czując strach zaczęła snuć piosenki

Zasnuła okna, schody, drzwi, oplotła smutkiem mury,
wplotła w warkocze ptaków sznur, zasnuła w niebie dziury...
Co na to zmierzch?
Jak młody Bóg ze skraju dnia się odbił
i wpadł jak burza, wpadł jak cud na dworzec dnia zachodni.

I tak się bawił złoty zmierzch to z duszą, to z niebami,
aż się zamienił w złoty cień i został... pod stopami... :)

Fot. kr_czerwony_szal

piątek, 30 września 2011

piątek, 9 września 2011

dziękuję ci Panie za wszystko

jesień zawsze, ale to zawsze nastraja mnie... jesiennie :) i wtedy smętne wiersze piszę, najwięcej wierszy napisałam jesienią i wszystkie smętne

dziękuję ci Panie za wszystko!
Za pajęczynę na twarzy,
za to, co mi się marzy
i co mi się jeszcze nie marzy...
(przy czym pajęczyna nie jest przenośnią, że niby śmierć czy coś... chodzę codziennie po lesie i pajęczyna jest zwykłą, mokrą pajęczyną na mojej twarzy :)

wiersz opublikowany na stronie FanPage Facebook - zajrzyj :)

piątek, 2 września 2011

dorzuć lub oddaj

ogród na wodzie fot. kr

do moich dni szarych
dodaj kilka nowych
tych... no...
purpurowych

do nocy bezsennych
chociaż ze dwie nowe
te... wiesz...
fioletowe

do oczu widzenie
jasne i zmysłowe
dorzuć...
cytrynowe...

do uszu słyszenie
do rąk dotykanie
do stóp dorzuć ślady
do ust całowanie...

śpiewanie, krzyk ptaka nad zwalonym płotem,
dorzuć mi to wszystko
lub oddaj...
z powrotem...

sobota, 27 sierpnia 2011

w kapuście, czyli (a)polityczna sprawa zielonego pomidora

Rzecz dzieje się w piwnicy, (a)politycznych spraw dotyczy :)

Zielony pomidorek zakochał się w kapuście.
Kapusta nań spojrzała:
- Nie jesteś w moim guście.
No... gdybyś był czerwony, to całkiem inna sprawa.
Z czerwonym, mój maleńki, dopiero zabawa!
Z czerwonym i kapuśniak i bigos, i gołąbki.
Zielony cóż..., zbyt młody, by zmieniać swoje grządki.
Zbyt młody i zbyt głupi, by zrywać się z szypułki –
tak rzekła mu kapusta zerkając z drugiej półki.

Pomidor się zamyślił i wypiął dumnie brzuszek.
- Gdy będę dość czerwony w bigosie mnie uduszą?
Gdy będę dość dojrzały karierę zrobię w wazie?
Ooo... nigdy! Ooo... przenigdy! Niedoczekanie wasze!
Na wieki już zostanę zielonym! Niech tak będzie!
To rzekłszy wlazł na półkę i zasiadł... w pierwszym rzędzie.

Stąd wniosek dziś wywiodę, bo wniosek się należy:
czerwone pomidory w kapuście, to... frajerzy :)

niedziela, 14 sierpnia 2011

BÓL SIĘ!

"Kobiety na głowie" / olej / Galeria Marioli Żylińskiej-Jestadt

- Gdzie jest apteka?! Gdzie apteka!
BÓL się rozkręca i się wścieka.
SIĘ zaś nie robi nic.
SIĘ próżnuje.
Gdy BÓL się wścieka,
SIĘ nic nie czuje...

(SIĘ - zaiks Edward Stachura)

wtorek, 9 sierpnia 2011

cholesterol się nie rymuje



od kilku miesięcy walczę z cholesterolem, bo mój przekroczył górne normy dopuszczalne w stylu alarmowym(!) Brukselka, kalafiory, blade mięsko, suche mięsko, bezmięsko... przed urlopem zrobiłam badania, żeby sprawdzić, czy już mogę jeść. Badania miały trafić prosto do lekarza. Ja, choć z oporami, do lekarza trafiłam, ale mój cholesterol nie. Otóż badania zaginęły i trzeba je powtórzyć(!). A tu wszystkie ryby Bałtyku i oceanów ościennych w panierkach, kebaby jak góry lodowe no i te fryty na patyku, jenyyy... co sięgnę po widelec, to z aureoli słyszę gromkie:
cholesterol, cholesterol!
wreszcie po dwóch dniach stwierdziłam, że na wczasach NIC do cholesterolu nie przystaje, NIC się z nim nie rymuje i zaczęłam jeść - panga, halibut, karmazynek, maślana... dzwony dzwonią, a ja kawa biała, czarna kawa, kawa biała... ptyś. Jakie to miłe!
podsumowując - wiersz napisałam:
cholesterol, cholesterol...
z nim się nie rymuje NIC!
koniec wiersza.
Miłych wakacji, wolnych wakacji!

środa, 3 sierpnia 2011

walcz-yk z cz-kawką


piękny był rzepak tej wiosny :)
fot.kr

napisałam piosenkę bez melodii, tzn. melodię ma w sobie, ale nie ma muzyki. Może Tobie Zamorniku przypasi i napiszesz do tego jakieś dźwięki? :)

"Walcz!-yk z cz-kawką"

zw.1
Tylko raz albo dwa los uśmiecha się do nas,
więc za skrzydła go łap i do siebie przekonaj.

zw.2
Walcz-yk ten, to nie gra, walcz-yk nie jest zabawą,
Walcz-yk na cztery pa w kołyszącej się trawie...

ref.
A ty mi nie wciskaj kawałków o życiu,
o piekłach i niebach w zacisznym kąciku.
Aniołom wypowiem mieszkanie na Ziemi,
nim wyznam zbyt szczerze: nic nie wiem, nic nie wiem...

zw.3
Walcz-yk ten - barwny szum, dwa bonusy w kieszeni!
Najpierw łzy, teraz rum płynie w żyłach - żyjemy!

zw.
Taki walc – raz, dwa, trzy nie umiera! Nie dusi!
Gdzie ten bryk, gdzie ten rym... odwołanie do duszy?

ref.
A ty mi nie wciskaj kawałków o życiu,
o piekłach i niebach w zacisznym kąciku.
Aniołom wypowiem mieszkanie na Ziemi,
nim wyznam zbyt szczerze: że nie wiem, nic nie wiem...

i po rzepaku...
fot. kr

sobota, 23 lipca 2011

skaleczony motyl

"Skaleczony motyl" (noce wybarwione)

Skaleczony motyl w korko-ciągu wściekłym
wznosi się na chwilę.
Lotem ostatecznym zalicza dwa piekła.
Wybarwione noce!
Skaleczony motyl umiera sam.
W locie...

wasze zdrowie wszyscy święci

Wasze zdrowie wszyscy święci!
Wszyscy święci wniebowzięci.
Abderyci, hej, na górze!
W purpurowo-złotej chmurze!
Wasze zdrowie wniebowzięci...
(fragment wiersza "Zdrowie abderytów"/Bożena Kraczkowska)

jeśli ktoś miał kiedykolwiek nadzieję, że Klub 27 przestał przyjmować gości, to się mylił. Dzisiaj drinki stawia Amy Winehous!

23.06.2011 r.
Amy Winehouse nie żyje!

Brytyjska piosenkarka została znaleziona martwa w swoim domu w Londynie - poinformowała brytyjska policja. Od lat zmagała się z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu. Miała 27 lat. (fot. Rex Features)



3 lipca 1971 r.
Jim Morrison nie żyje!
Amerykański muzyk zmarł w Paryżu, prawdopodobnie w wyniku przedawkowania heroiny. Miał 27 lat.

18.09.1970 r.
Jimi Hendrix nie żyje!
Amerykański muzyk zmarł w hotelu Samarkand w Londynie. Zgon nastąpił w wyniku komplikacji po zażyciu środków nasennych. Miał 27 lat.

4.10.1970 r.
Janis Joplin nie żyje!
Amerykańska piosenkarka została znaleziona martwa w pokoju numer 105 w Hotelu Landmark w Hollywood. Przyczyną zgonu było ostre zatrucie heroinowo-morfinowe. Miała 27 lat.

Klub 27 "zrzesza" muzyków, którzy zmarli w wieku 27 lat, niektórzy w niewyjaśnionych okolicznościach.

TU znajdziesz uaktualnioną listę członków Klubu 27.

wtorek, 19 lipca 2011

łyżeczka nieba

wiersz na cały tydzień


Ach, gdybyż tak łyżeczkę nieba można do kawy wrzucić
i gdybyż jeszcze stare drzewa udało się zawrócić,
i czarnej burzy biały obłok wyszarpnąć, jak Komeda.
I gdybyż jeszcze to zamieszać...
łyżeczką prosto z nieba.

niedziela, 10 lipca 2011

słoik w rzęsie, czyli nie daj się utopić

jak zwykle rano poszłam w las. W Zatoce Apatii (jest taka zatoka za pieczewskim lasem:) zatrzymałam się przy stawie zarośniętym rzęsą wodną. Uwagę moją zwrócił słoik. A dokładniej jego wieczko - czerwone tkwiło w gęstej zieleni tych rzęs.
- Co za baran wrzucił tu ten słoik? - szarpnął mną nerw ekologa. - Przecież sam tu nie przyszedł, ten słoik. Musiał go jakiś baran tu przynieść. I przyniósł, i wrzucił do stawu. Baran jeden.
I nie wiedzieć czemu zaczęłam rymować całkiem jak bohater "Dnia świra": w zamulonym stawie, pośród rzęs zielonych unosił się słoik, lekko zawstydzony, że ponad zielenią wystaje mu wieczko...
i dalej nie mogłam w żadną stronę. Wróciłam do domu i napisałam od nowa:

Zakręcony słoik wrzucił ktoś do stawu,
a potem zawołał: to jest przeciw prawu,
żeby taki mały unosił się w górze!
To jest przeciw prawu, a nawet naturze!

A słoik? Cóż słoik... pośród rzęs zielonych
skromnie się unosił, lekko zawstydzony,
że ponad zielenią wystaje mu wieczko
czerwone jak malwa - ekscentryczne deczko.



Czerwone w zielonym? Zestaw to liryczny
byłby, gdybyż wieczko w skręcie makabrycznym
nie zacięło w pustej słoika przestrzeni
dwóch łyków powietrza odebranych Ziemi.

Dwóch łyków talentu, a tyle korzyści,
zamiast opaść na dno, w słońcu wieczko błyszczy,
zamiast opaść na dno, zażywa kąpieli
i w rzęsie zielonej staw z innymi dzieli.

Staw się nie sprzeciwia, Ziemia się nie dusi...
Słoik nie chce tonąć i nikt go nie zmusi!
Co z tego, że pływa w rzęsie? Gdzie afera?
Nie ma prawa wieczko znad rzęsy spozierać?

Warto dostrzec w rzeczy opisanej sprawę,
którą tu wyłożę nim pójdę na kawę:
nie daj się utopić zazdrości mizernej,
słoik przetrwał w stawie, bo miał wieczko szczelne :)

*

środa, 6 lipca 2011

kredens

o kredensie, znaczy nadziei :)

nie widzę celu, ani sensu,
no to zaglądam do kredensu,
a tam brzoskwinie jak pomarańcze!
i znów wesoło sobie tańczę!
I już mi lepiej, lekko nawet
wypinam na ten bezsens zadek
i kicham na humory Pana,
chociaż przede mną brudna ściana...

nie widzę sensu, ani celu.
Dziura rozpycha się w portfelu,
więc znowu wpadam do kredensu,
bo tam dżem session słodkich sensów:
maliny z miętą i z gruszami
łaskoczą słodko za uszami
i już mi lepiej proszę pana,
chociaż przed mną brudna ściana...

I tylko czasem spojrzę w górę
na boską nieba konfiturę
i szepnę skrycie, pośród czasów:
możesz mi zabrać trochę lasu...
możesz odebrać kilka sensów...
lecz zostaw dostęp do kredensu!!!

czwartek, 23 czerwca 2011

wtorek, 21 czerwca 2011

Oda do kosza

Ania B. i jej rzut do kosza fot. BeKa

w pracy różnie się dzieje - jest poważnie, gdy piszemy, jest wesoło kiedy jemy
tak powstała "Oda do kosza", którą zapoczątkowały rzuty kubkiem po kefirze w wykonaniu koleżanki Anki B., zza biurka. Co ważne - Ania do kosza mało kiedy trafia.

oto więc "Oda do kosza"

tutaj pestka, a tam skórka
Ania ćwiczy rzut zza biurka!
Rzuca celnie, lecz nie trafia
zachlapana sokiem szafa.

A już filar drży z przejęcia
kefirowa leci tęcza!
Wykładzina też w kłopocie,
leci słoik po kompocie!


Zacny jogurt - niech mnie kule!
Rykoszetem trafił w rurę.
Dwa ogryzki rozciapane, 

resztki śliwki na ekranie,
serek biały i ogórek
oraz kilka zgniłych skórek

.

Tak jest w biurze,
kiedy Ania
 siada rano do śniadania :)

piątek, 1 kwietnia 2011

obietnica

mam teraz trochę czasu, więc myślę (ratunku! ;)
i wymyśliłam wiersz. Wiersz o Polsce, czyli obietnica. Spędziłam kilka lat za granicą, ale wtedy o tym nie myślałam w ten sposób. Widać wszystko ma swój czas… :)

obietnica

chciałabym coś dla ducha,
dla brzucha już zrobiłam.
Niechby i marna otucha
na chwilę mnie polubiła…

Chciałabym jak najwięcej,
najmocniej, najgoręcej.
Chciałabym coś dla ducha…
… mogą być twoje ręce…

Mogą być twoje dworce,
wieżowce nad miastami
lub sklepik na Majorce
pachnący oliwkami

i kamieniste plaże
jak ścieżki w Karkonoszach.
Chciałaby coś dla ducha
w jagodowych kaloszach

ref.
wrócę...
i będę cię kochać jak życie, jak bez, jak zbawcę!
Wrócę na ośmiu smokach *
powrócę piękna… jak zawsze…

Wrócę, bo byłam daleko,
i dalej, niż było warto.
Wrócę do ciebie rzeko
z moją duszą przetartą.

Wrócę i będę cię kochać
jak wariat, jak potępieniec!
Powrócę na ośmiu smokach,
wrócę, ale do ciebie…

Wrócę, bo byłam daleko,
i dalej niż było warto!
Wrócę do ciebie rzeko.
Wrócę z duszą przetartą…

* chodzi oczywiście o cylindry :)