niedziela, 17 lipca 2011

makowa figura w deszczu

Kończę właśnie pracę nad projektem „maki” (klikam te maki od maja) i zakręca mnie to jak ten słoik w rzęsie (patrz post „słoik w rzęsie, czyli nie daj się utopić”.
Wyszłam więc znowu na pole, a tam mak. Wystawił swój kielich do nieba szarego. Jak talerz. Zaczęłam go fotografować, bo taki plaskaty był i do nieba... Zaczął padać deszcz. Ja nic - klikam. Patrzę przez okienko, a mak zaczyna się obracać. Klatka po klatce, najpierw do pionu i patrzy bezszczelnie prosto w obiektyw, a potem, jakby respektu nabrał, zaczął się chylić ku ziemi, aż ukłonił się, skromnie zwieszając głowę. Deszczem taki zmoczony. Trwało to może minutę, myślałam, że się uduszę, bo ja nie oddycham jak fotografuję, no odruch taki, żeby aparatem nie ruszać.
Niebywałe zjawisko!, uwierzcie mi, że to się zdarza raz na tysiąc moich lat. Ulepiłam więc filmik, żeby inni zobaczyli tę „makową figurę w deszczu”. Jako podkład wkleiłam moją piosenkę „Motylek” :)

zapraszam na prezentację