niedziela, 17 kwietnia 2016

tomik Flamingi_recenzja Marty Bilewicz

dziękuję za wszystkie komentarze do Bluesa na drugą stronę. Potrzebuję ich i są dla mnie ważne.

a teraz pierwsza recenzja tomiku Flamingi. Recenzję napisała i opublikowała w swojej cyberprzestrzeni Marta Bilewicz
recenzja na blogu Papuzie pióro
http://www.papuziepioro.pl/?p=2332
oraz na portalu czytelniczym Lubimyczytac.pl
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/302809/flamingi/opinia/32813551#opinia32813551
za recenzję serdeczne dziękuję i zapraszam do lektury i recenzji i Flamingów :)


autorka recenzji: Marta Bilewicz
---
Lubicie poezję?
A czytacie poezję?
Osobiście lubuję się w wierszach Adama Asnyka, Władysława Broniewskiego czy Antoniego Słonimskiego. Lubię do nich wracać, czasem zapomnieć się w tomikach ich wierszy. Rzadko sięgam po nowości, ale przyznaję, że od czasu do czasu lubię przeczytać coś z zupełnie innej bajki niż poeci, o których wspomniałam.

Tym razem w moje ręce trafił tom wierszy Bożeny Kraczkowskiej pt.: “Flamingi”. Miałam już przyjemność recenzować książkę pani Bożeny, ale była to baśń dla dzieci i młodzieży “Purpurowe Gniazdo”.

Wiersze mają to do siebie, że nie lubię ich czytać szybko. Lubię je kontemplować, lubię smakować, lubię zatapiać się w słowach autora i próbować odnaleźć w nich jego samego, jego myśli, jego marzenia, jego serce. Oczywiście nie zawsze mi się to udaje, ale zawsze próbuję. A czasem warto po prostu bez żadnych analiz dać się porwać poezji i niczego na siłę nie szukać.

“Flamingi” to bardzo zróżnicowany zbiór utworów, wśród których znajdziemy zarówno radość i śmiech, jak i łzy czy zniechęcenie. To taka mieszanka tego, co każdego z nas w życiu spotyka. To cały wachlarz emocji i uczuć oraz przeżyć – często bardzo osobistych – jakimi dzieli się z nami autorka.


Czytelnik znajdzie tu wiersze smutne, pełne goryczy, ale również lekkie, z humorem, wesołe. Są w tomiku też utwory inspirowane wydarzeniami na świecie, jak trzęsienie ziemi w L’Aquila w 2009 roku, wojna na Ukrainie, ale też te, które autorka poświęca wspomnieniu choćby twórczości Wisławy Szymborskiej.

Poprzez swoje wiersze poetka przekazuje, że na świecie jest zbyt wiele okrucieństwa i zła. Że człowiek nie potrafi docenić tego, co ma i że radość z małych rzeczy na pewno pozwoliłaby ludzkości pełniej cieszyć się życiem. Bo umiejętność cieszenia się z rzeczy małych jest w dzisiejszych czasach bardzo deficytowa.

str. 62 – “Wszechświat powstał z czarnej dziury
i czarna dziura go w końcu pochłonie.
Dlatego tak ważne są… wiśnie”. (“Śmierć ziemi”).

Do wielu spraw autorka podchodzi z dystansem i humorem, ale chwilami miałam wrażenie, że ten humor to taki uśmiech przez łzy.

str. 11 – “Trafił mi się anioł stróż, co nie dba o pióra…”. (“Donos na anioła”).

Różnorodność utworów w tomiku jest tak ogromna, że trafią one w każde gusta. Są wiersze romantyczne, są dramatyczne, są zabawne, muzykalne, o szybkim, bardzo przyjemnym rytmie, są wiersze rymowane i są wiersze białe. Są też wśród nich takie, które stwierdzają życiowe – bardzo zresztą trafne – prawdy, jak ta, że “nic nie jest na zawsze”, że każdy niemal człowiek ma za mało czasu dla samego siebie i wreszcie że “człowiek jest głupcem niezmiennym”. Dlaczego jest głupcem? Cóż, myślę, że każdy z nas potrafiłby przytoczyć choć jeden na to dowód.

Czytając “Flamingi” (a przeczytałam książkę dwukrotnie), odniosłam wrażenie, że pani Bożena Kraczkowska potrafiłaby napisać wierszowany utwór na każdy temat. I nie ważne, czy byłaby to forma lekko humorystyczna, melodramatyczna czy też zupełnie inna, to z pewnością wypadłaby ona bardzo dobrze.

Kiedy brałam książkę po raz pierwszy do rąk – z piękną zresztą dedykacją od autorki – zupełnie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Przejrzałam książkę pobieżnie, ale kiedy zaczęłam czytać, wciągnęłam się w świat “Flamingów” i była to bardzo udana przygoda.

str. 78 – “Wychudzone żurawie poszukują wody.
Skowronki zawracają – w gniazdach jeszcze lody.
Wiosna była gotowa zielenią maznąć tuję,
lecz zima się zapomniała i lodem kuje, kuje…”. (“Wiosna”)

Dodatkowym atutem książki są ilustracje Małgorzaty Chomicz, która na co dzień mieszka we Włoszech. Ilustracje są mroczne, bardzo klimatyczne, niesamowicie działają na wyobraźnię. Być może wpływa na to ich monochromatyczność. Albo nie do końca jasne przesłanie. W każdym razie wprowadzają one do całości niezwykłą atmosferę podszytą grozą i trochę żałuję, że nie ma ich w tomiku więcej. Niektóre wiersze zostały przełożone przez Mirosławę Pieńkos na język włoski, dzięki czemu możemy zobaczyć, jak brzmią utwory w innym języku, a może nawet znajdą się w Polsce miłośnicy poezji w języku włoskim i chętnie wiersze przeczytają.

“Flamingi” to udany, ciekawy i jedyny w swoim rodzaju zbiór wierszy, który spodoba się każdemu miłośnikowi współczesnej poezji. To pozycja dla tych, którzy lubią czytać o życiu, sprawach codziennych i otaczającym nas świecie w wydaniu nieco bardziej romantycznym i zupełnie niepospolitym. Gorąco polecam i zachęcam do lektury.