poniedziałek, 4 października 2010

w rocznicę śmierci Janis Joplin




kliknij w "trójkącik" albo TU i posłuchaj mojej Róży


Lubię jeździć do pracy autobusem, bo jeśli nim jadę, to znaczy, że mam czas. A jak mam czas to sobie myślę. Albo dzwonię do przyjaciół i pytam:
- Co u ciebie słychać przyjacielu?
A przyjaciel odpowiada:
- Dzięki, wszystko dobrze, a co u ciebie?
A ja wtedy mu odpowiadam, że wszystko dobrze, wszystko stare – ja stara, pies stary, kot ten sam. I tak sobie rozmawiamy.
W październiku zawsze staram się pamiętać o Janis, bo też jest przyjacielem. Jednak do niej nie zadzwonię. Nie żyje od 40 lat.
Kilka dni temu na jednym z portali społecznościowych ktoś zawiesił wywiad z Grace Slick.
W latach 60. Grace była wokalistką m.in. The Great Society, Jefferson Airplane, Jefferson Starship - piękna, drobna, czarnowłosa hipiska z mocnym głosem. Dziś wygląda zdumiewająco inaczej. Obejrzałam ten wywiad i od razu wyobraziłam sobie jak też wyglądałaby dziś Janis. Co by nam wyśpiewała.
- Nic by nie wyśpiewała, bo nie żyje – sprowadziła mnie na ziemię rzeczywistość. - I nie ma co gdybać, bo nawet gdyby żyła, też by ci nic nie wyśpiewała. Tak jak wielu innych, których czas skończył się w latach 70.
Może i racja.
Dziś mija czterdziesta rocznica śmierci Janis Joplin. Odpalam Perłę i jadę do studia Cezarego Majkela Makiewicza :)
Bo zrobiłam sobie przyjemność i nagrywam swoje piosenki.
W rocznicę śmierci Janis Joplin.