czwartek, 31 stycznia 2013

nie bój się bałwana

(opowieść z podtekstem personalnym)

Wystraszyłam się dziś bałwana.
Rano, kiedy wychodziłam z psem na spacer, zobaczyłam go w porannej szarudze. Stał tak niespodziewanie, że aż podskoczyłam.
Bałwan jeden.
W czapce.
I pomyślałam od razu: - Nie bój się bałwana, to bałwan tylko.
I zaraz potem pomyślałam drugi raz: - I niczym innym nie będzie.

dobrego dnia! :)



dzień później

czapeczka upadła,
upadła marchewka
nie boję się więc bałwana :)








2 komentarze:

Anonimowy pisze...

HAHAHAHAHA A BAŁWANÓW W POLSCE MOC POZDRAWIAM ART

zamornik pisze...

powiem tak- zima na stokach i w górach, a w mieście suchutko- to jest obraz idealny na luty:)