Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpital. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpital. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 czerwca 2015

Ciri... no cóż... uroda urodzie nierówna, ale mam i ja :)

zmierzam się z tym, ale moja i tak ładniejsza i wcale nie chodzi o urodę :)


sobota, 4 lipca 2009

widoki

WSS Olsztyn (ortopedia), V p., sala nr 10
łóżko przy oknie z widokiem codziennie innym

białe, szare, sine, niebieskie, zagniecione, puste

widok I
paproch na białym:
jaskółka

widok II
czarne na szarym:
wrony

widok III
okruchy na sinym:
mewy

widok IV
gość na niebieskim:
kormoran

widok V:
tłum na zagniecionym:
gołębie

widok VI:
nic na pustym:
niebo.

piątek, 3 lipca 2009

wróciłam :)

Bo byłam w szpitalu. Choroba jest nieszczęściem, a nieszczęście uruchamia uczucia i emocje. I człowiek się dowiaduje: ile może sam znieść i kto chce owo znoszenienie znosić razem z nim. Bo choroba, oprócz bólu, jest też strachem. Boi się chory i boją się ci, ktróym na chorym zależy. Z tą tylko różnicą, że chory boi się o siebie, a ci, którym zależy - boją o chorego :)

Po pierwsze rodzina. Rodzina uruchamia się cała, nawet jeśli z daleka. Wielkie dzięki rodzinie, a zwłaszcza rodzicom i siostrze!

Po drugie - przyjaciele. I tu okazuje się, że dołączyli do nich także ci, których uznawałam zaledwie za znajomych :) Wielkie dzięki przyciołom!

Po trzecie lekarze. Zaczęło się w Szwecji w Sodersjukhuset AB w Sztokholmie, a skończyło w olsztyńskim Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym.

Panu dr. Wojciechowi Remiszewskiemu oraz dr. Tomaszowi Niedźwieckiemu (WSS Olsztyn) wielkie podziękowanie za sprawne i szybkie postawienie mnie na nogi. Pierwszy tylko spojrzał i wiedział :) drugi w niecałe dwie godziny otworzył, wyjął to, co się zepsuło, wstawił nowe, mocne, tytanowe i zamknął.

Chcę zwrócić uwagę na ten czas, na niecałe dwie godziny. U mnie to akurat tyle, aby spokojnie wypić dwie kawy i napisać wiersz. Zmarnowane dwie godziny? W obliczu tego, czego w tym czasie potrafią dokonać lekarze i ich ekipy - tak. I chociaż wiem, że każdy (w swoim czasie) robi co potrafi, to i tak odtąd już zawsze będę w ten sposób przeliczać życie.

ps.

I jeszcze podziękowanie Maryli (Rodowicz) za troskę, wsparcie, za pomoc. Ból powoli mija. Mogę chodzić i spać. Mogę pisać i myśleć :)

Wróciłam.