poniedziałek, 23 marca 2009

koty


Ten czarny, jak myśl czarna, bez zbędnych ceregieli
rzucony cień gdzieś z nagła
i nikt się nie ośmieli
przekroczyć niewidzialnej, choć rzeczywistej drogi.
Przebiegły ten poeta.
Myśl czarna: Boże srogi!

A tamten znów się snuje tak lekko, jak mgła szara.
Nadzieją zachwycony wciąż mruczy: chwała, wiara...
Szczęśliwy nieprzytomnie, choć wszystko w nim skończone.
Przygarniam go do siebie, jak życie pokręcone.

Ten trzeci jak liść stary - bez mocy, choć gorący,
upojnie się poddaje powiewom szeleszczącym.
Znużony pełnią życia zasypia w blasku złotym.
Ta myśl,
ta mgła,
to słońce,
ten liść... to moje koty.