piątek, 7 stycznia 2011

bajka Żabka i Żabek


dawno bajki nie było :)

Na osiedlu, przy studzience,
wyrósł trawy mały pęczek.
Wśród tej trawy Żabka z Żabkiem
zbudowali sobie chatkę.

W chatce sprzętów przybywało,
ale Żabce było mało:
– Chcę pod oknem mieć kanapę,
bo mój Żabek strasznie chrapie.
Niech przez okno to chrapanie
leci, a nie na mieszkanie.
Łóżko chcę i dwa fotele,
telewizor, by w niedzielę
słuchać wszystkich wiadomości
i na film zaprosić gości.
Chcę mieć lustro na suficie.
Chcę wciąż mieć.
Przez całe życie!

Żabek na to cicho skrzeczy:
– Nazbyt wiele już tych rzeczy.
Nie, nie nazbyt. Bardzo dużo!
Do niczego ci nie służą.

I na drugi dzień w południe,
wyniósł pełen kosz pod studnię.

W koszu były: dwa kalosze...
- bo kaloszy ja nie znoszę!
Butla z tlenem, płetwy z gumy...
– pływam bez aparatury.
Telewizor, dwa fotele..
– Bo nie lubię, by w niedzielę
siedzieć przed telewizorem,
ja po łące skakać wolę.

No i po co ci lusterko?
Przecież z przyjemnością wielką,
przeglądasz się w lustrze wody.
Po co łóżko? Dla wygody?
To jest wbrew naturze żabiej,
sypiać w łóżku, a nie w trawie.
A patelnia? Nie gotujesz.
Szczotka? Przecież nie szorujesz.
Po co krzesła? Ty nie siadasz,
a jak siadasz zaraz spadasz!

Żabek wyniósł na ulicę:
cztery szafy,
trzy prysznice
lampę, kredens,
trzy tapczany,
zamrażarkę i dywany.

Żabki chatkę wyczyściły,
i pod studnią się umyły,
a zadowolone z pracy rechotały do północy.

Po północy uzgodniły:
– Nie będziemy w chatce żyły.
Zamieszkamy w mokrej trawie,
przy ogromnym, pięknym stawie.

I jak rzekły, tak zrobiły.

Blisko żabich rodzin żyły.
Na obiad łapały muszki.
I kumkały do poduszki.

I wy także śpijcie zdrowo.
Jutro przeczytacie znowu
bajkę o dwóch Żabkach małych,
które w chatce mieszkać chciały.