Zapowiedź nowej płyty Czarka Makiewicza pt."Prawie w oczach"
http://wszystkiedrogi.blogspot.com/2012/06/prawie-w-oczach-cezary-makiewicz-kilka.html
- Apatia †
- Bożenki
- Czas honoru
- Dziewczyna z granatem w ręce
- Flamingi
- Janis Joplin
- Maryla Rodowicz
- Mały człowiek z wielkim psem
- audycje radiowe
- bajki
- benefis_2017
- blizny
- blues na drugą stronę
- da się żyć
- galeria
- galeria priv
- moje artykuły
- prasa
- proza
- purpurowe gniazdo
- płyty
- recenzja
- rodzina
- spotkania
- wywiady
piątek, 3 sierpnia 2012
poniedziałek, 30 lipca 2012
3 sierpnia wystawa fotografii "Maryla in Blues" (Maryla Rodowicz i jej zespół)
Zapraszam na wernisaż wystawy fotografii "Maryla in Blues" oraz premierę mojej pierwszej autorskiej płyty CD "Wystarczy mnie lubić"
miejsce zdarzenia: Galeria STARY RATUSZ
data: 3 sierpnia 2012
godzina: 16.00
wstęp: WOLNY!
Kliknij TU i wysłuchaj wywiadu w radio PlanetaFM Olsztyn :) (24.07.2012, godz. 11.00)
(więcej na temat idei i pomysłu w poprzednim wpisie (patrz w dół :)
miejsce zdarzenia: Galeria STARY RATUSZ
data: 3 sierpnia 2012
godzina: 16.00
wstęp: WOLNY!
Kliknij TU i wysłuchaj wywiadu w radio PlanetaFM Olsztyn :) (24.07.2012, godz. 11.00)
(więcej na temat idei i pomysłu w poprzednim wpisie (patrz w dół :)
sobota, 14 lipca 2012
Maryla in Blues i Wystarczy mnie lubić
3 sierpnia w Galerii Stary Ratusz w Olsztynie odbędzie się wernisaż wystawy fotografii pt. "Maryla in Blues".
Będzie to moja szósta wystawa autorska. Na wystawę "Maryla in Blues" złożą się zdjęcia robione w czasie koncertów Maryli Rodowicz i jej zespołu w latach 2003-2012. Ostatnie fotografie pochodzą z marca tego roku.
Słów kilka o bohaterce
Maryla Rodowicz znana jest nie tylko z dobrych piosenek i świetnych interpretacji, ale także z kontrowersyjnych pomysłów – na kostium, na piosenkę, na siebie. Nigdy nie wiemy co zaśpiewa, w jakim wystąpi kostiumie, co zobaczymy na jej głowie. Raz będzie to prosty ludowy wianek, innym razem, gdy np. śpiewa dla Adama Małysza – wbite w głowę narty, a jeszcze innym razem, jak w czasie ostatniego Sabatu Czarownic w Kielcach – czarne kruki i rogi kozła prosto z obrazu Goi. Bo jej występy to niezmiennie zmienne show, w którym najważniejszy jest widz.
A że Maryla jest genialną blusmenką, na mojej wystawie zobaczymy ją z perspektywy... bluesa.
Przygotowanie zdjęć do produkcji - Adam Jakub Bertrand.
Skąd pomysł?
Latem 1962 roku Maryla Rodowicz wygrała eliminacje do I Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie. Nie pojechała jednak na ten Festiwal, bo przyjechała tu, do Olsztyna, by wygrać sztafetę w Lekkoatletycznych Mistrzostwach Polski Młodzików rozgrywanych na Stadionie Leśnym. To było dokładnie 50 lat temu. To m.in. ta rocznica stała się pretekstem do zorganizowania wystawy.
Premiera płyty "Wystarczy mnie lubić"
W czasie wernisażu odbędzie się też premiera mojej autorskiej płyty pt. "Wystarczy mnie lubić".To osiem bardzo różnych piosenek – od bluesa, przez bossa novę, country, aż po tzw. poezję śpiewaną.
obraz - Mariola Żylińska-Jestadt
Producentem muzycznym płyty jest Cezary Makiewicz, a projekt wsparli:
dziennikarz muzyczny Marek Niedźwiecki (słowo wstępne-recenzja)
gitarzysta Zbyszek Krebs (solo w bluesie "Gość")
Cezary Makiewicz – gitara akustyczna, śpiew, chórki, instr. perkusyjne, mix.
Na płycie zagrali także:
Piotr Szymański – gitara elektryczna
Paweł Szustkiewicz – bas
Zbyszek Chrzanowski – perkusja
Rafał Gajewski – piano
Bożena Kraczkowska - słowa, muzyka, wokal, gitara klasyczna.
Patronat medialny:
Gazeta Olsztyńska
Polskie Radio Olsztyn
środa, 4 lipca 2012
"Graj Polsko" nieoficjalnym hymnem EURO 2012
wygraliśmy!
My wygraliśmy, bo przecież nie ja sama. Głosowało mnóstwo osób, także koledzy z Gazety Olsztyńskiej i Bożenki z Forum Bożen NK - wszystkim serdecznie DZIĘKUJĘ :)
Konkurs zorganizował portal Muzyczna Strefa. - dziękuję organizatorom.
Nie śpiewam zawodowo i nie zamierzam tego robić. Nigdy też nie będę piosenkarką w dosłownym tego słowa znaczeniu. Piosenki i śpiewanie są oczywiście elementem mojej twórczości, ale to element dodatkowy.
"Graj Polsko!" powstała, żeby wesprzeć Polaków na Euro 2012. Włączyłam się w ten sposób w ogólnonarodowy ruch poparcia Mistrzostw organizowanych przez mój kraj.
Piosenkę nagrałam przy okazji pracy nad płytą "Wystarczy mnie lubić", nie znajdzie się ona jednak na tej płycie. Ale jest dostępna na Youtube.
Premiera płyty odbędzie się 3 sierpnia w Galerii Stary Ratusz w Olsztynie (WBP), w czasie wernisażu mojej najnowszej wystawy fotografii.
i jeszcze jedna, dla mnie bardzo miła wiadomość:
w czasie tegorocznego Pikniku Country w Mrągowie (27-29.07.2012r.) odbędzie się premiera nowej płyty Cezarego Makiewicza pt. "Prawie w oczach".
Tekst tytułowej piosenki jest mojego autorstwa,muzyka Cezary Makiewicz.
Dzięki Czarku i niech Ci się dobrze śpiewa :)
"Graj Polsko!" - produkcja muzyczna Cezary Makiewicz,
chór męski - przyjaciele, ludzie z ulicy, sąsiedzi :)
dobrego dnia!
My wygraliśmy, bo przecież nie ja sama. Głosowało mnóstwo osób, także koledzy z Gazety Olsztyńskiej i Bożenki z Forum Bożen NK - wszystkim serdecznie DZIĘKUJĘ :)
Konkurs zorganizował portal Muzyczna Strefa. - dziękuję organizatorom.
Nie śpiewam zawodowo i nie zamierzam tego robić. Nigdy też nie będę piosenkarką w dosłownym tego słowa znaczeniu. Piosenki i śpiewanie są oczywiście elementem mojej twórczości, ale to element dodatkowy.
"Graj Polsko!" powstała, żeby wesprzeć Polaków na Euro 2012. Włączyłam się w ten sposób w ogólnonarodowy ruch poparcia Mistrzostw organizowanych przez mój kraj.
Piosenkę nagrałam przy okazji pracy nad płytą "Wystarczy mnie lubić", nie znajdzie się ona jednak na tej płycie. Ale jest dostępna na Youtube.
Premiera płyty odbędzie się 3 sierpnia w Galerii Stary Ratusz w Olsztynie (WBP), w czasie wernisażu mojej najnowszej wystawy fotografii.
i jeszcze jedna, dla mnie bardzo miła wiadomość:
w czasie tegorocznego Pikniku Country w Mrągowie (27-29.07.2012r.) odbędzie się premiera nowej płyty Cezarego Makiewicza pt. "Prawie w oczach".
Tekst tytułowej piosenki jest mojego autorstwa,muzyka Cezary Makiewicz.
Dzięki Czarku i niech Ci się dobrze śpiewa :)
"Graj Polsko!" - produkcja muzyczna Cezary Makiewicz,
chór męski - przyjaciele, ludzie z ulicy, sąsiedzi :)
dobrego dnia!
poniedziałek, 2 lipca 2012
a jeśli wszechświatów jest więcej
A jeśli wszechświatów jest więcej?
Więcej niż jeden, niż mój?
A jeśli wszechświatów jest mnóstwo?
Mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo...
A każdy ma równoległy i równoległych jest mnóstwo.
I mnóstwo ma znowu mnóstwo światów swoich.
I jeśli te równoległe poprzednich swoich światów też mają równoległe swoje światy bliźniacze...
To kim jestem, skoro w tym jednym, jestem tylko trochę...
wtorek, 26 czerwca 2012
niebieska bransoletka Maryli Rodowicz
w marcu tego roku odbyło się spotkanie Maryli Rodowicz z jej fanami. Oto kilka zdjęć z tego wydarzenia.

zdjęcie jest czarno-białe, żeby było lepiej widać niebieską bransoletkę na ręce Maryli Rodowicz.

a to jest ta sama niebieska bransoletka, ale już na mojej ręce, bo teraz niebieska bransoletka Maryli Rodowicz jest moja :)
a oto kilka fotek z tego samego spotkania
(dialogi pod zdjęciami są całkowicie zmyślone :)

MR: Chcesz mi coś powiedzieć?
Ja: Tak, tak, zaraz coś Ci powiem.

MR: To mów.
Ja: Zaraz, zaraz... co to ja miałam powiedzieć?

MR: Miło było pogadać!
Ja: To ja coś powiedziałam? :)

Spotkanie w hotelu Marina, Gdańsk, marzec 2012 r.
Fot. Jarosław Yarek Zabojszcz

zdjęcie jest czarno-białe, żeby było lepiej widać niebieską bransoletkę na ręce Maryli Rodowicz.

a to jest ta sama niebieska bransoletka, ale już na mojej ręce, bo teraz niebieska bransoletka Maryli Rodowicz jest moja :)
a oto kilka fotek z tego samego spotkania
(dialogi pod zdjęciami są całkowicie zmyślone :)
MR: Chcesz mi coś powiedzieć?
Ja: Tak, tak, zaraz coś Ci powiem.
MR: To mów.
Ja: Zaraz, zaraz... co to ja miałam powiedzieć?
MR: Miło było pogadać!
Ja: To ja coś powiedziałam? :)
Spotkanie w hotelu Marina, Gdańsk, marzec 2012 r.
Fot. Jarosław Yarek Zabojszcz
poniedziałek, 18 czerwca 2012
głosujemy hymn Euro 2012 - Graj Polsko!
Polacy nie wyszli z grupy, ale zabawa trwa :)
Na stronie internetowej Muzycznastrefa.com.pl ruszył konkurs na Hymn Euro 2012
można głosować na naszą piosenkę kibicowską:
"Graj Polsko!"
głosujcie, zapraszam, namawiam :)
głosujemy do końca czerwca, 1 lipca ogłoszenie wyników
głosować można codziennie, czyli raz na 24 h :)
to jest link do głosowania:
http://www.muzycznastrefa.com.pl/muzyczna-strefa/euro-hit-konkurs-na-nieoficjalny-hit-na-euro.html
pozdrawiam ze słonecznego lasu :)
papa
Na stronie internetowej Muzycznastrefa.com.pl ruszył konkurs na Hymn Euro 2012
można głosować na naszą piosenkę kibicowską:
"Graj Polsko!"
głosujcie, zapraszam, namawiam :)
głosujemy do końca czerwca, 1 lipca ogłoszenie wyników
głosować można codziennie, czyli raz na 24 h :)
to jest link do głosowania:
http://www.muzycznastrefa.com.pl/muzyczna-strefa/euro-hit-konkurs-na-nieoficjalny-hit-na-euro.html
pozdrawiam ze słonecznego lasu :)
papa
czwartek, 14 czerwca 2012
dziewczyna z Pieczewa
wczoraj, jakoś tak późnym popołudniem, zatelefonował do mnie kolega Krzyś.
- Słuchasz Radia Olsztyn?
- Nie.
- Ojej, to szybko włącz, mówią o jakiejś dziewczynie z Pieczewa, co śpiewa piosenkę kibicowską "Graj Polsko!".
Włączyłam, ale mówili już całkiem o czymś innym :)
- Dziewczyna z Pieczewa? To dobre na piosenkę - pomyślałam. - Wiele jest w Olsztynie dzielnic i wiele mieszka w nich dziewczyn. Pieczewo może być tylko przykładem. Ja zaś jestem jedną z tych dziewczyn...
I napisałam "Dziewczynę z Pieczewa"
Dziewczyno z Pieczewa, gdy świat cię olewa
nie zważaj, nie zważaj na to.
Dziewczyno z Olsztyna - no co to za mina?
Uśmiechnij się, przecież jest lato!
Twój tata i mama podają śniadania,
więc życie masz lekkie jak piórko.
Dziewczyno z Pieczewa, gdy świat cię olewa
nie marudź, lecz siadaj za biurkiem.
ref.
I pisz i pisz, i rymuj i śpiewaj,
bo przecież ty nie olewasz! :)
Więc pisz i pisz, pisz pięknie, do skutku.
Pisz mądrze - powolutku...
Kobieto z Pieczewa - zabrakło znów chleba,
więc czoło frasuje się bardzo.
Kobieto i żono - świat tak ułożono,
lecz ty zawsze mów, że żyć warto!
Choć światy się walą, kościoły się palą,
ty walcz, ty walcz o swoje.
Kobieto z Pieczewa, tu twoje są nieba,
i chleby są twoje i... moje...
dobrego dnia! :)
- Słuchasz Radia Olsztyn?
- Nie.
- Ojej, to szybko włącz, mówią o jakiejś dziewczynie z Pieczewa, co śpiewa piosenkę kibicowską "Graj Polsko!".
Włączyłam, ale mówili już całkiem o czymś innym :)
- Dziewczyna z Pieczewa? To dobre na piosenkę - pomyślałam. - Wiele jest w Olsztynie dzielnic i wiele mieszka w nich dziewczyn. Pieczewo może być tylko przykładem. Ja zaś jestem jedną z tych dziewczyn...
I napisałam "Dziewczynę z Pieczewa"
Dziewczyno z Pieczewa, gdy świat cię olewa
nie zważaj, nie zważaj na to.
Dziewczyno z Olsztyna - no co to za mina?
Uśmiechnij się, przecież jest lato!
Twój tata i mama podają śniadania,
więc życie masz lekkie jak piórko.
Dziewczyno z Pieczewa, gdy świat cię olewa
nie marudź, lecz siadaj za biurkiem.
ref.
I pisz i pisz, i rymuj i śpiewaj,
bo przecież ty nie olewasz! :)
Więc pisz i pisz, pisz pięknie, do skutku.
Pisz mądrze - powolutku...
Kobieto z Pieczewa - zabrakło znów chleba,
więc czoło frasuje się bardzo.
Kobieto i żono - świat tak ułożono,
lecz ty zawsze mów, że żyć warto!
Choć światy się walą, kościoły się palą,
ty walcz, ty walcz o swoje.
Kobieto z Pieczewa, tu twoje są nieba,
i chleby są twoje i... moje...
dobrego dnia! :)
niedziela, 10 czerwca 2012
była u mnie malarka...
niedziela... wpadła dziś do mnie Mariolka-malarka. Kawa, sernik na zimno. Były jeszcze babeczki ale mój kot Kicuś zawlókł torebkę z babeczkami za szafę :) odpuściłyśmy kotu. Niech tam sobie kot ma - w końcu niedziela...
A że Mariola, jak to malarka, zawsze z farbami chodzi, zawzięła się na moje okno.
- Okej - pomyślałam - okno puste, będzie witraż, będzie piękniej.
I Mariolka pomalowała mi okno.

Mariolka malarka

malarka maluje

nakrętki, pędzelki i karton

conieco z truskawkami

lilowy mój ulubiony :)

źle, źle, źle, drzemy nożem do czystego...

zmywaczem skuteczniej :) do czystego

poprawione i skończone

jeszcze autograf - Mariolka Żylińska-Jestadt

dzieło w domu :)
dzięki Mariolku - jest pięknie :)
A że Mariola, jak to malarka, zawsze z farbami chodzi, zawzięła się na moje okno.
- Okej - pomyślałam - okno puste, będzie witraż, będzie piękniej.
I Mariolka pomalowała mi okno.
Mariolka malarka
malarka maluje
nakrętki, pędzelki i karton
conieco z truskawkami
lilowy mój ulubiony :)
źle, źle, źle, drzemy nożem do czystego...
zmywaczem skuteczniej :) do czystego
poprawione i skończone
jeszcze autograf - Mariolka Żylińska-Jestadt
dzieło w domu :)
dzięki Mariolku - jest pięknie :)
sobota, 2 czerwca 2012
Rona Nyshliu - nieprzeciętnie piękny umysł
Takie "porażenie" już kiedyś mi się przytrafiło. Ponad 30 lat temu, kiedy usłyszałam Janis Joplin. Od tamtej pory miałam różne fascynacje muzyczne, ale czegoś takiego nie słyszałam.
Kolejny dzień słucham Rony Nyshliu i nadal jestem pod wielkim wrażeniem jej występu na Eurowizji, tego co mówi, w jaki sposób mówi. Rona Nishliu, 26-letnia Albanka - wielki talent, niezwykła świadomość tego, co śpiewa. Z całą pewnością wielka artystka, o nieprzeciętnie pięknym umyśle.
Warto posłuchać - Rona Nyshliu! :)
Kolejny dzień słucham Rony Nyshliu i nadal jestem pod wielkim wrażeniem jej występu na Eurowizji, tego co mówi, w jaki sposób mówi. Rona Nishliu, 26-letnia Albanka - wielki talent, niezwykła świadomość tego, co śpiewa. Z całą pewnością wielka artystka, o nieprzeciętnie pięknym umyśle.
Warto posłuchać - Rona Nyshliu! :)
niedziela, 27 maja 2012
Rona Nishliu i jej Suus Eurowizja 2012
wczoraj, zza granicy, zadzwoniła do mnie siostrzenica:
- Ciociu, oglądasz Eurowizję?
- No nie oglądam, bo "TVP nie zaangażowała się w Eurowizję 2012" i nie ma transmisji.
- Ojej, a właśnie teraz śpiewa tak babeczka z Albanii. Na pewno by Ci się spodobała.
- To może jest youtube?
- No pewnie że jest, zaraz Ci podeślę.
Dodam tylko, że w tym roku wygrała Szwecja. No ale wracając do Albanki... po minucie zajrzałam na pocztę - jest! Odpaliłam linka i wbiło mnie w fotel.
- Jasuuuuuu, niemożliwe!
Jeszcze raz! I jeszcze raz! I za każdym kolejnym razem:
- Jasuuuuuuu!
Czegoś tak futurystycznego dawno nie słyszałam i nie widziałam, no chyba, że piramidy!
- Jest więcej niż dobra - pomyślałam - jest świetna. Właśnie futurystyczna i jednocześnie starożytna.
Jest w niej tajemnica.
Nefretiti.
Szanowni Państwo,
przed Wami Rona Nishliu i jej "Suus" z Albanii (miejsce 5. Eurowizja 2012).
słowa: Rona Nishliu
muzyka: Florent Boshnjaqu.
Zaczęłam zastanawiać się, co mnie tak zainteresowało w tej pieśni, o co chodzi. Kosmiczny talent wokalny. Ale co jeszcze? Szukałam cały ranek i trafiłam na tę oto wersję i już po pierwszych dźwiękach wiedziałam - BLUES!:)
oto wersja angielska
dobrego słuchania, bo jest czego słuchać :)
i dobrej jeszcze niedzieli
- Ciociu, oglądasz Eurowizję?
- No nie oglądam, bo "TVP nie zaangażowała się w Eurowizję 2012" i nie ma transmisji.
- Ojej, a właśnie teraz śpiewa tak babeczka z Albanii. Na pewno by Ci się spodobała.
- To może jest youtube?
- No pewnie że jest, zaraz Ci podeślę.
Dodam tylko, że w tym roku wygrała Szwecja. No ale wracając do Albanki... po minucie zajrzałam na pocztę - jest! Odpaliłam linka i wbiło mnie w fotel.
- Jasuuuuuu, niemożliwe!
Jeszcze raz! I jeszcze raz! I za każdym kolejnym razem:
- Jasuuuuuuu!
Czegoś tak futurystycznego dawno nie słyszałam i nie widziałam, no chyba, że piramidy!
- Jest więcej niż dobra - pomyślałam - jest świetna. Właśnie futurystyczna i jednocześnie starożytna.
Jest w niej tajemnica.
Nefretiti.
Szanowni Państwo,
przed Wami Rona Nishliu i jej "Suus" z Albanii (miejsce 5. Eurowizja 2012).
słowa: Rona Nishliu
muzyka: Florent Boshnjaqu.
Zaczęłam zastanawiać się, co mnie tak zainteresowało w tej pieśni, o co chodzi. Kosmiczny talent wokalny. Ale co jeszcze? Szukałam cały ranek i trafiłam na tę oto wersję i już po pierwszych dźwiękach wiedziałam - BLUES!:)
oto wersja angielska
dobrego słuchania, bo jest czego słuchać :)
i dobrej jeszcze niedzieli
środa, 23 maja 2012
jestem szybsza od pisania
"Wysyłam esemesy szybciej, niż je piszę"
Często mi się zdarza wysyłać puste esemesy. Dotąd winę zrzucałam na zły, niepraktyczny, albo może bardzo przemyślany układ klawiszy. Tak przemyślany i wymyślony, żeby klienta złapać właśnie na pustego esemesa. Pusty czy nie, za wysłany trzeba zapłacić.
A odbywa się to tak: wpada esemes, ja go otwieram i zamiast kliknąć w "odpowiedz" klikam (jakoś tak odruchowo) w "wyślij". No i wysyłam. Pusty. Jak pustą kopertę ze znaczkiem.
Czasem adresat reaguje:
- Po co mi wysyłasz puste esemesy? - pyta natychmiast.
Wtedy następuje płatna wymiana kilku esemesów, w których ja się tłumaczę, dlaczego wysłałam pusty esemes, a odbiorca próbuje sprawę zbagatelizować, że nic się nie stało i nie jest to wina mojego gamoństwa. Bo gamoństwo moje znane jest ogólnie, więc ludzie czasem mnie pocieszają.
Aż pewnego dnia, po wysłaniu kolejnego pustego esemesa, poskarżyłam się sąsiadowi. Spotkałam go na klatce schodowej akurat tuż po wysłaniu kolejnej nieszczęsnej, pustej wiadomości.
- Znowu wysłałam pustego esemesa – powiadomiłam go po pierwszym "dzień dobry"
Sąsiad najpierw spojrzał na mnie, potem na telefon i pokiwał ze zrozumieniem głową.
- Bo pani szybciej wysyła niż pisze. Dobrego dnia.
- Dobrego dnia.
Sąsiad poszedł na górę, a ja wyszłam z klatki.
- No ludzie – pomyślałam – do tej pory sądziłam, że jestem gamoń, a ja po prostu jestem szybsza od pisania.
I tego będę się trzymać! :)
To dobrego dnia wszystkim!
Często mi się zdarza wysyłać puste esemesy. Dotąd winę zrzucałam na zły, niepraktyczny, albo może bardzo przemyślany układ klawiszy. Tak przemyślany i wymyślony, żeby klienta złapać właśnie na pustego esemesa. Pusty czy nie, za wysłany trzeba zapłacić.
A odbywa się to tak: wpada esemes, ja go otwieram i zamiast kliknąć w "odpowiedz" klikam (jakoś tak odruchowo) w "wyślij". No i wysyłam. Pusty. Jak pustą kopertę ze znaczkiem.
Czasem adresat reaguje:
- Po co mi wysyłasz puste esemesy? - pyta natychmiast.
Wtedy następuje płatna wymiana kilku esemesów, w których ja się tłumaczę, dlaczego wysłałam pusty esemes, a odbiorca próbuje sprawę zbagatelizować, że nic się nie stało i nie jest to wina mojego gamoństwa. Bo gamoństwo moje znane jest ogólnie, więc ludzie czasem mnie pocieszają.
Aż pewnego dnia, po wysłaniu kolejnego pustego esemesa, poskarżyłam się sąsiadowi. Spotkałam go na klatce schodowej akurat tuż po wysłaniu kolejnej nieszczęsnej, pustej wiadomości.
- Znowu wysłałam pustego esemesa – powiadomiłam go po pierwszym "dzień dobry"
Sąsiad najpierw spojrzał na mnie, potem na telefon i pokiwał ze zrozumieniem głową.
- Bo pani szybciej wysyła niż pisze. Dobrego dnia.
- Dobrego dnia.
Sąsiad poszedł na górę, a ja wyszłam z klatki.
- No ludzie – pomyślałam – do tej pory sądziłam, że jestem gamoń, a ja po prostu jestem szybsza od pisania.
I tego będę się trzymać! :)
To dobrego dnia wszystkim!
niedziela, 13 maja 2012
grudnik i fartuszek, czyli moje słabości
Warto pokazywać światu swoje słabsze strony. Warto pokazywać to, czego właśnie pokazać nie chcemy. Czego się wstydzimy, czego w sobie nie lubimy. Oczywiścei te fantastyczne cechy też warto, ale dzisiaj o wadach czy niedoróbkach raczej :)
Zatem prosty przykład - jeśli dajmy na to, nie umiem czytać, i jeśli świat się o tym dowie, to - po pierwsze - pozbędę się lęku, przed tym, że świat się dowie, że nie umiem czytać, a po drugie - zaraz znajdzie się życzliwiec, który będzie chciał mnie tego czytania nauczyć. I ja z jego pomocy skorzystam. Ludzie lubią się dzielić, wykazywać się lubią, lubią pokazywać światu swoje dobre strony.
Na poparcie tej tezy dwa zdarzenia:
1. Nie mam ręki do kwiatów, no taka niemoc i już. A jednak od lat próbuję hodować fiołki i jednego grudnika. Fiołki to jeszcze jak cię mogę, co drugi, co trzeci, jeśli zdąży, to zakwitnie. Podkreślam - jeśli zdąży, bo mój kocur uwielbia pąki słodkich fiołków.
Gorzej jest z grudnikiem. Nawet jeśli się napnie, napręży i wypuści pąka, to zaraz go zrzuca, jakby chciał mi wykrzyczeć: a właśnie, że nie zakwitnę!
No i pewnego dnia, Jasiu, mój dobry kolega, wstępując do mnie na kawę przyniósł mi grudnika.
- Męczysz się tak z tym swoim, rozmawiasz z nim, szantażujesz go. No to przyniosłem ci kwitnącego - powiedział Jasiu wręczając mi wspaniałego, pękatokwitnącego grudnika.
Ach, ach, jaki był piękny!
Przykład 2 - nie umiem gotować. Nie umiem i już. I wiedzą o tym także moi znajomi. Wie o tym też moja kuchnia. Każda łyżeczka, tarka, każde ziarenko kaszy doskonale o tym wiedzą.
Zatem, gdy tylko wchodzę do kuchni, zaczyna się bunt globalny. Wszystko się na mnie rzuca, rzuca się ze stolnicy na stół, a potem na podłogę. A ja nic. Ja uwielbiam gotowanie, sprawia mi ono tyle radości - ten proces tworzenia, ten bałagan, aj, no wszystko, wszystko! Podejmuję kucharskie rękawice i z zapałem wchodzę w temat (patrz post "babeczki"). I prawie zawsze gubię te rękawice. Się zapodziewają gdzieś, więc w ruch idą ścierki, ściereczki, a jak już wszystko zgubię - naciągam na dłonie rękawy i to, co tam jeszcze mam na sobie.
I oto proszę, przy okazji ostatnich imienin, dostałam od pani Iwony, mojej ulubionej profesorki z mojego ulubionego mrągowskiego liceum, bardzo (nie strasznie) praktyczny "fartuszek wielofunkcyjny z rękawicami wszytymi na stałe", obecnie mój ulubiony :)
Zapyta ktoś - i co z tego? Co ma grudnik do fartuszka? Ano ma.
Otóż tak grudnik jak i fartuszek są moimi słabymi punktami. Punktami zauważonymi i docenionymi.
Zatem, warto odkrywać swoje słabości, a niech tam ten nasz świat o nich wie. Niech się na nie przygotuje i niech spróbuje na nie zaradzić :)
Zatem prosty przykład - jeśli dajmy na to, nie umiem czytać, i jeśli świat się o tym dowie, to - po pierwsze - pozbędę się lęku, przed tym, że świat się dowie, że nie umiem czytać, a po drugie - zaraz znajdzie się życzliwiec, który będzie chciał mnie tego czytania nauczyć. I ja z jego pomocy skorzystam. Ludzie lubią się dzielić, wykazywać się lubią, lubią pokazywać światu swoje dobre strony.
Na poparcie tej tezy dwa zdarzenia:
1. Nie mam ręki do kwiatów, no taka niemoc i już. A jednak od lat próbuję hodować fiołki i jednego grudnika. Fiołki to jeszcze jak cię mogę, co drugi, co trzeci, jeśli zdąży, to zakwitnie. Podkreślam - jeśli zdąży, bo mój kocur uwielbia pąki słodkich fiołków.
Gorzej jest z grudnikiem. Nawet jeśli się napnie, napręży i wypuści pąka, to zaraz go zrzuca, jakby chciał mi wykrzyczeć: a właśnie, że nie zakwitnę!
No i pewnego dnia, Jasiu, mój dobry kolega, wstępując do mnie na kawę przyniósł mi grudnika.
- Męczysz się tak z tym swoim, rozmawiasz z nim, szantażujesz go. No to przyniosłem ci kwitnącego - powiedział Jasiu wręczając mi wspaniałego, pękatokwitnącego grudnika.
Ach, ach, jaki był piękny!
Przykład 2 - nie umiem gotować. Nie umiem i już. I wiedzą o tym także moi znajomi. Wie o tym też moja kuchnia. Każda łyżeczka, tarka, każde ziarenko kaszy doskonale o tym wiedzą.
Zatem, gdy tylko wchodzę do kuchni, zaczyna się bunt globalny. Wszystko się na mnie rzuca, rzuca się ze stolnicy na stół, a potem na podłogę. A ja nic. Ja uwielbiam gotowanie, sprawia mi ono tyle radości - ten proces tworzenia, ten bałagan, aj, no wszystko, wszystko! Podejmuję kucharskie rękawice i z zapałem wchodzę w temat (patrz post "babeczki"). I prawie zawsze gubię te rękawice. Się zapodziewają gdzieś, więc w ruch idą ścierki, ściereczki, a jak już wszystko zgubię - naciągam na dłonie rękawy i to, co tam jeszcze mam na sobie.
I oto proszę, przy okazji ostatnich imienin, dostałam od pani Iwony, mojej ulubionej profesorki z mojego ulubionego mrągowskiego liceum, bardzo (nie strasznie) praktyczny "fartuszek wielofunkcyjny z rękawicami wszytymi na stałe", obecnie mój ulubiony :)
Zapyta ktoś - i co z tego? Co ma grudnik do fartuszka? Ano ma.
Otóż tak grudnik jak i fartuszek są moimi słabymi punktami. Punktami zauważonymi i docenionymi.
Zatem, warto odkrywać swoje słabości, a niech tam ten nasz świat o nich wie. Niech się na nie przygotuje i niech spróbuje na nie zaradzić :)
piątek, 11 maja 2012
Dom latających sztyletów
jak ja tego długo szukałam, to jedna z tych scen, do których wracam i wracam...
muzycznie, plastycznie, wizualnie,
Dom latających sztyletów!
muzycznie, plastycznie, wizualnie,
Dom latających sztyletów!
Subskrybuj:
Posty (Atom)









