środa, 25 kwietnia 2018

Diva Tour

Zaśpiewałam na Torwarze, wielka trasa koncertowa Maryli Rodowicz
DIVA TOUR, a to pamiątkowe drzwi, Marylu - dziękuję za zaproszenie 😘


piątek, 20 kwietnia 2018

Fotoreportaż ze spotkania Zanim spadnie śnieg w Warszawie

fotoreportaż z wernisażu wystawy "Zanim spadnie śnieg", Warszawa 13 kwietnia 2018 r. Bielański Ośrodek Kultury.
Fot. Renata Szymanowska (Bielański Ośrodek Kultury)









z Wiesławem Paszta

Z Anią Zaremba

 z Wiesławem Paszta

wtorek, 17 kwietnia 2018

Recenzja płyty Cezarego Makiewicza "Znajdź na to czas"

Recenzja płyty Cezarego Makiewicza "Znajdź na to czas"  
(tekst ukazał się w numerze 4/2018 miesięcznika Muzyk)
autor: Marcin Andrzejewski

     Americana? Country? A może folk z zamorskimi naleciałościami? Etykietka nie ma tu większego znaczenia, bo Czarek Makiewicz od wielu lat pisze i śpiewa na swój sposób. Od swych amerykańskich idoli przejął to, co najważniejsze: prostotę muzyki i komunikatywność poruszanych w tekstach tematów. Podkreślam: prostotę, nie prostactwo. Żadnego udziwniania u Makiewicza się nie uświadczy. To ciekawy melodyk, z darem tworzenia łatwych do zapamiętania tematów muzycznych. Osobiście bardzo sobie taką umiejętność cenię. 
    Najczęściej, co zupełnie zrozumiałe w autorskiej konwencji jaką uprawia, pisze także teksty, jednak na najnowszym krążku znalazł sobie innych autorów. Bożena Kraczkowska, Maciej Świątek i Rafał Staszewski godnie zastąpili Czarka, proponując dobrze napisane opowieści o codziennych problemach znanych każdemu. Są ciekawe właśnie poprzez zwyczajność i życiową powtarzalność, przez co z łatwością docierają do słuchaczy. Większość z nich, jak zwykle, dotyka relacji męsko-damskich, choć niebanalnie przedstawionych.
    Oto na przykład historia dojrzałych ludzi, którym przytrafiła się prawdziwa miłość, tyle że spotkana wówczas, gdy on już miał żonę, a ona męża. To już było? Było milion razy, ale tekst i muzyka są dalekie od sztampy i kalki poprzednich wersji, a wykonanie idealnie jednoczy klimat całości. 
    Albo najprostsza życiowa rada: znajdź czas dla tego, co naprawdę ważne, dla innych ludzi, dla dzieci, dla obejrzenia tego, co za oknem… Makiewicz ma ciepły, miły głos, któremu jednak umie nadać różny charakter. Najczęściej jest delikatny, ale bywa też szorstki i dramatyczny, ale nade wszystko prawdziwy. Do tego zgrabnie aranżuje swoje utwory, w dodatku sam je nagrywa we własnym studiu, co już na starcie daje mu kilka dodatkowych punktów!
    Dobrał też sobie solidnych instrumentalistów, na których może polegać, a na potrzeby tego krążka skrzyknął jeszcze kilku. Album złożony z dziesięciu nowych utworów kończy jeden z pierwszych jakie napisał, za to najbardziej znany. To śpiewany po angielsku hymn Pikniku Country, „Wszystkie drogi prowadzą do Mrągowa”. Wielka szkoda, że ogólnokrajowe media nie dostrzegają tego wykonawcy, który na różnych listach przebojów z łatwością przegoniłby wielu utytułowanych konkurentów. Czarek Makiewicz jest dla mnie od lat kimś, kto daje muzyczny zastrzyk życiowego optymizmu. Radzę i Państwu go doświadczyć!

http://muzyk.net/cezary-makiewicz-znajdz-na-to-czas-recenzja/

przejście na stronę recenzji:
Cezary Makiewicz "Znajdź na to czas" - recenzja 






niedziela, 15 kwietnia 2018

"Zanim spadnie śnieg" w Warszawie

"Zanim spadnie śnieg" w Warszawie
"Zanim spadnie śnieg" w Warszawie, to właściwe brzmienie tytułu tej wystawy. "Zanim spadnie śnieg" to także  tytuł piosenki, która znajdzie się na mojej czwartej płycie pt. "CZWARTA". Taka jest geneza nazwy całego zdarzenia.
Wystawa miała się odbyć dwa lata temu. Jednak wówczas, dwa lata temu, niebiosa nie dały rady.
W tym roku radę dali ludzie. Wystawa odbyła się dzięki Renacie Szymanowskiej (Bielański Ośrodek Kultury) i Annie Hac (mojej menadżerce), które sprawę ogarnęły i ustawiły harmonogram zdarzeń poprzedzających :)

12 kwietnia 2018 r. Bielański Ośrodek Kultury, ul. Goldoniego 1
Do Warszawy przyjechałyśmy już w czwartek (12.04.2018). Z trasy prosto do Bielańskiego Ośrodka  Kultury. Na wystawę złożyły zdjęcia z wystaw: "Śnieg biały, śnieg granatowy", "Maryla in Blues", "Baletnice i tancerze, bo maki nie są jedynie kwiatami". Montaż fotogramów trwał (nieprzerwanie) ponad 5 godzin. Ale za to efekt był zdumiewający. Mnie samej wystawa bardzo się podoba.

13 kwietnia 2018 r., BOK, godz. 18.00
Wernisaż rozpoczął się o godz. 18. Wystawę otworzył pan Jarosław Bobin, dyrektor BOK, a wśród gości były m.in. Bożenki z Forum Bożen (Bibi i Dzidka), Gosia Grodzka z mamą Wandzią, Ewa Michałowska, Wiesław Paszta. Wymieniłam te osoby, bo są to osoby, które tworzą ważny dla mnie łańcuch ludzi  bardzo mnie inspirujących i generujących ciąg kolejnych zdarzeń. Otóż dzięki Dzidce poznałam Gosię, dzięki Gosi poznałam Ewę i Wiesława. To właśnie Gosia dwa lata temu poddała pomysł zrobienia wystawy w BOK. Natomiast Ewa zrobiła na mój temat reportaż "Mój Malachitowy Las" (Trójka). No i tak się to plecie i zaplata. Wracam do tego i zapisuję, żeby nie uleciało, żeby pamiętać.

Wieczór był uroczy, opowiadałam o fotografowaniu, o pisaniu, a na koniec zaśpiewałam kilka swoich piosenek. I tu miłe zaskoczenie - tzw. goście z zewnątrz znali niektóre utwory. To było naprawdę miłe.
Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się, sprawili, że wystawa powstała, że odbył się wernisaż, dziękuję tym, którzy zdecydowali się ten wieczór spędzić ze mną i moją twórczością. To był dla mnie wspaniały czas.
Wystawę można oglądać do 6 maja 2018 r. 
DZIĘKUJĘ 💟



  montaż wystawy trwał ponad 5 godzin

skupienie i trema :) 


zawsze mam ze sobą kamień szczęścia, czyli malachit
otwarcie wernisażu 

 mówię... / Fot. MG

śpiewam Zanim spadnie śnieg / Fot. MG

 śpiewam...

mówię...


 z panią Renatą Szymanowską
super organizatorką wydarzenia / Fot. MG

z moimi Bożenkami z Forum Bożen (Bibi i Dzidka)

 z panią redaktor Ewą Michałowską / Polskie Radio
z Anią Hac

 z Wiesławem Paszta


z Małgosią Grodzką / Polskie Radio


 piękne kwiaty, trunki i likworki :) 

na Bielanach kwitną jabłonie...

sobota, 7 kwietnia 2018

początek nowego, czyli remont

stara, wysłużona kuchnia... właśnie zaczynam remont, zrobiłam ostatnią fotke przed kuciem i skuwaniem ścian i podłóg. No i wymianą kuchni gazowej na elektryczną.
Zatem - tak wygląda początek NOWEGO! 

czwartek, 22 marca 2018

Pierwszy dzień wiosny w Planecie 11

Pierwszy dzień wiosny przywitaliśmy śpiewająco w Planecie 11. Bardzo miłe popołudnie, w doborowym towarzystwie i przy gorącej herbacie z malinami. Cezary Makiewicz był podziębiony, ja przemarznięta, za to gorąca była publiczność 👍
Na słuchaniu, śpiewaniu, opowieściach, wspomnieniach, anegdotach spędziliśmy ponad dwie godziny. Czarek opowiedział historię powstania hymnu Pikniku Country w Mrągowie. Bardzo ciekawa historia.

kilka zdjęć z wydarzenia


poniedziałek, 19 marca 2018

Maryli topografia Wilna / Goniec Kresowy

Właśnie ukazał się nowy numer (84) Gońca Kresowego, a w nim artykuł pani Anny Łuszyńskiej pt. Maryli topografia Wilna.
W czasie przygotowywania artykułu do druku, autorka skontaktowała się ze mną i poprosiła o zdjęcia, które z kolei ja zrobiłam Maryli w czasie jej pobytu w Wilnie w 2006 r. I właściwie dzięki odnalazłam oryginały, które uważałam za zaginione. Miałam tylko takie małe kopie, które technicznie nie nadawały się. Przekopałam kilkaset płyt i znalazłam! Są! Mam oryginalne zdjęcia Maryli z koncertu, konferencji prasowej i spaceru po Wilnie :)
a oto artykuł

 

piątek, 16 marca 2018

wobler dla Maryli

taka historia...
Robiłam porządki i znalazłam prezent, który kiedyś kupiłam dla Maryli Rodowicz. Jednak nie miałam śmiałości go wręczyć. Tego woblera kupiłam – uwaga – w 2006 r. Jechałam do Gdyni na moje pierwsze Fańskie spotkanie z Gwiazdą. Wiedziałam, że Marylka wędkuje i przyszło mi go głowy, że kupię coś wędkarskiego. Jednak w sklepie tyle było różnych cudów, że zgłupiałam i wzięłam tego malucha. Ładnie zapakowałam i zabrałam ze sobą do Gdyni. W czasie spotkania, z godziny na godzinę coraz bardziej czułam, że to do bani taki prezent. W końcu wydał mi się tak nieadekwatny do sytuacji, że wcisnęłam go do torby i przywiozłam z powrotem do domu.
I tak biedak przeleżał 12 lat! Co jakiś czas wpadał mi w ręce i wtedy pukałam sie w czoło, że jak ja mogłam w ogóle wpaść na taki pomysł.
Dzisiaj znowu wpadł mi w ręce. Jest jeszcze w oryginalnym opakowaniu Silstar. Ciekawe jest także i to, że nigdy nie przyszło mi do głowy, aby go dać komuś innemu.
Chyba przyszła pora, aby trafił do adresatki 😇


 wobler dla Maryli, kupiony w 2006 roku 
nadal w mojej szufladzie


czwartek, 15 marca 2018

żaba na lodzie

żaba na lodzie
na zamarzniętym jeziorze znalazłam martwą żabę. Szłyśmy z Marcelą brzegiem, patrzę - leży coś na  lodzie. Dziwne to było, więc poszłam sprawdzić.
Żaba.
Leżała na plecach, z bladymi łapami wyciągniętymi do nieba. Pomyślałam, że zabiorę trupka i schowam w lesie pod liśćmi. Wzięłam żabę i wróciłam na ląd. Zanim doszłam do lasu - żaba ożyła.
No matko kochana! Ani ją tu teraz zostawić, ani do domu zabrać.
Zabrałam do domu.
Pomyślałam, że posiedzi u mnie kilka dni, obudzi się na dobre, a jak zrobi się cieplej - wypuszczę ją do lasu.
Tak zrobiłam. Z dzbana zrobiłam terrarium i tak żaba mieszka u mnie już kilka dni. Skrapiam ją wodą. Bo chyba trzeba skrapiać. Żeby nie wyschła. Żaba z każdym dniem robi się weselsza.
Aż tu wczoraj wiadomość - wraca zima! Znowu mrozy, to nie mogę jej na te mrozy wypuścić. Umrze taka rozhibernowana. No to czekamy. I co taka żaba je? 😀
Tak oto żaba i tak została na lodzie... 



wtorek, 13 marca 2018

poniedziałek, 12 marca 2018

bajka o Wyspie Osamotnionej


Bajka o „Wyspie O.”

Oto wyspa.
Nie zielona.
Nie szczęśliwa.
Oto Wyspa Osamotniona.

Jeśli taka wyspa jest w dodatku bezludna, to znajdzie się ktoś, kto ją zaludni.
Swoimi.
A jeśli ludna jest, to znajdzie się też i taki, co lud ten podbije.
Niepodbitych - zabije.

Chyba że lud Wyspy Osamotnionej jest ludem walecznym.
Wówczas stawi opór.
A warto!  
Zwłaszcza, gdy jest się ludem Wyspy Osamotnionej.

Takich wysp jest niewiele.
My  – jesteśmy.

i to już koniec bajki o Wyspie O.

środa, 7 marca 2018

Inna od siebie, czyli Hania Brakoniecka

                                                                                                                      ja i moje ukulele ;)
wczorajszy wieczór był piękny.
Spotkaliśmy się wszyscy w bardzo klimatycznym miejscu Starego Miasta, a mianowicie w "Na walizkach Cafe". Jaką tam można wypić kawę! A jaką pyszną herbatę - goździki, pomarańcze, cytryna, mango i poziomki... Gorąca Ambrozja. wnętrze kawiarni jest wspaniałe, podróżnicze, właścicielka urocza. Wszystko razem sprawia, że chce się tu być i być. I właśnie tu odbył się wieczór autorski Hanny Brakonieckiej, olsztyńskiej pisarki, rysowniczki. Usiadłam sobie w kąciku i kosztując opisanej ambrozji grałam na gitarze i   ukulele.
Spotkanie prowadziła Justyna Artym. Justi, witając gości, zapowiedziała żartobliwie bohaterkę wieczoru:
- Proszę Państwa, oto Hanna Brakoniecka, która sama dobrze się prowadzi :)
 
oto pierwsze zdjęcia z tego spotkania autorstwa olsztyńskiej artystki, malarki Tereski Kosman.


 

fot. Teresa Kosman