czwartek, 26 stycznia 2012

Da się żyć w Gazecie Olsztyńskiej

Zapraszam do przeczytania wywiadu, który poczyniła dziennikarka Gazety Olsztyńskiej - Ada Romanowska
niebawem zawieszę zdjęcia ze spotkania, które odbyło się 24 stycznia 2012 w Tajemnicy Poliszynela, oj było miło :)


Da się żyć

— Kiedy nie będzie mi się chciało ani pisać, ani fotografować, ani nawet śpiewać, 
wtedy zacznę malować — przyznaje 
Bożena Kraczkowska, poetka, na co dzień dziennikarka „Gazety Olsztyńskiej”.





Ada Romanowska

a.romanowska@gazetaolsztynska.pl


— Twój najnowszy tomik nosi tytuł „Da się żyć”. Skąd ten tytuł?


— Codziennie chodzę z psem na spacer do lasu. Był też taki czas, że codziennie spotykałam w lesie bezdomnego. Pchał ten swój obwieszony szczęściem rower. Mijaliśmy się najpierw bez słowa, potem zaczęliśmy mówić „dzień dobry”, aż pewnego, wiosennego dnia bezdomny zatrzymał się i powiedział: „Widziała pani, żurawie wróciły! Da się żyć, pani, da się żyć!”. Pomyślałam wtedy: tak mało potrzeba do szczęścia — rower, reklamówki i żurawie. Czy je zauważamy, te żurawie... Tak wiele nam umyka. Wróciłam do domu i napisałam wiersz „Da się żyć”.



— Dlatego piszesz?

— Jestem dziennikarką, pisanie to moja praca. Ale piszę też niezawodowo. Pamiętam, że moją pierwszą rymowankę napisałam dla moich siostrzeńców. Historia spodobała się dzieciakom, więc pisałam dalej. Mieszkałam wtedy w Sztokholmie. Dużo czasu spędzałam, jeżdżąc metrem. Tam wszędzie jest daleko... Ile można słuchać muzyki, czytać czy gapić się w okno? Pisałam. Po powrocie do kraju, w 1999 roku wspólnie z olsztyńską malarką Mariolą Żylińską-Jestadt wydałyśmy książeczkę dla dzieci „Hipcio”. Potem napisałam jednostronicowe opowiadanie dla dzieci o małej dziewczynce o imieniu Marcysia. Po jakimś czasie „dopisałam” Marcysi kolegę — Marcela. I tak dopisywałam, dopisywałam, aż zrobiło się 125 stron. Obecnie gotowe są trzy części tej powieści. W tym samym czasie pisałam wiersze.



— Do szuflady?

— Rzeczywiście, sporo jest jeszcze w szufladach (śmiech). W ubiegłym roku ukazał się mój debiutancki tomik „Da się żyć”. Tomik zawiera bardzo różne wiersze. Tak różne, jak różna jest rzeczywistość, która mnie otacza. Strach, ból, tęsknota, miłość, śmierć, krajobrazy, szczęście. Życie na Ziemi. Człowiek. Zastanawiałam się kiedyś, jak opisać człowieka z tą całą jego różnością i próżnością. Z tym jego nieodwracalnym przymusem życia na Ziemi. I z tą jego Ziemią, która kurczowo trzyma się jednostajnej, nudnej orbity. I pewnego dnia znalazłam na polu trzy duże kamienie. Wiersz sam mi się napisał:

Trzy kamienie,
trzy światy odłupane od skały:
umysł, ciało i dusza...

oto kosmos cały.



— Jesteś przewrotna?

— Jestem realistką, wiem, czego chcę, i dążę do tego z dziwnym uporem. Ten upór mnie zadziwia. Jest taki nierealny (śmiech). Ale też zdarza mi się dość często zgubić dzień... Moje wiersze są jak moje fotografie — trochę smutne, trochę nie. Generalnie jestem pogodną osobą. To moja dusza jest smutna. Czy to przewrotność? Nie wiem. Od dziecka żyję ze świadomością śmierci, ale to nie znaczy, że jestem pesymistką.



— Gdybyś była, nie wydałabyś tomiku...

— Tomik wydałam, bo jestem uparta (śmiech). No i uwierzyła we mnie Elżbieta Skóra, wydawca. Mój upór polega na tym, że jak zrobię jeden krok, to zaraz rozglądam się, gdzie postawić drugą stopę. Nawet stojąc nad przepaścią, kombinuję, jak dostać się na drugą stronę. Zawsze są jakieś możliwości i zawsze jest ich kilka. Reszta to kwestia wyboru. Jeśli nie chce mi się pisać, bo czasem mi się nie chce, to fotografuję. Jeśli nie chce mi się fotografować — śpiewam.

l



— A co zrobisz, kiedy nie będzie ci się chciało ani pisać, ani fotografować, ani nawet śpiewać?

— Wtedy zacznę malować.




— Czym jest dla ciebie pisanie?

— Oczywiście, jest to pewnego rodzaju wiwisekcja. Jest to też nazywanie uczuć przez ich opisywanie i szybkie zapomnienie. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie moje wiersze, zdjęcia, piosenki są dobre. Ale cóż znaczy „dobre“? Kieruję się instynktem, a instynkt nie podlega ocenie. Albo się go ma, albo nie. Podobnie jest z talentem. Niektóre wiersze są dobre, inne zupełnie nieudane. Tak jak ludzie — są ludzie dobrzy i ludzie źli. Ale te nieudane wiersze też lubię (śmiech). Mam nadzieję, że komuś przyda się jakieś słowo z moich wierszy...



— Maryli Rodowicz się przydało...

— Dostrzegła coś ważnego w moim sposobie myślenia. W tomiku „Da się żyć” jest wiersz „Zatrzasnęłam w sobie drzwi”. Maryla poprosiła, żeby myśli zawarte w tym wierszu przerobić na tekst. Zrobiłam to i tak powstała piosenka „Furtki trzy”, która znalazła się na płycie „Jest cudnie”. „Furtki trzy” to swoisty hymn nowego otwarcia. Ileż razy mieliśmy nieodpartą chęć porzucenia swojego dotychczasowego życia, aby wszystko zacząć od nowa. Bohaterka tej piosenki właśnie tak robi — porzuca nielubiane życie i wspomnienie o nim. „Zatrzasnęłam w sobie drzwi, żeby się nie darły” — tak, to optymistyczna piosenka, piosenka-postanowienie — hymn nowego otwarcia.



— Zawsze sięgasz tak wysoko?

— A po co sięgać nisko? (śmiech).



— Nisko można upaść?

— Kilka razy upadłam. Ale nigdy nie leżę dłużej niż dwie godziny. Lub tylko do świtu. Potem wstaję i idę. Choćby tylko do wzgórza. Zawsze mnie ciekawi, co też tam jest za tym wzgórzem. Idę więc za wzgórze.

— Wydałaś tomik, robisz wystawy. Teraz nagrywasz płytę...

— Bo nikt nie chciał śpiewać moich piosenek. Żartuję, ale rzeczywiście tak było. Nie umiałam zainteresować innych wykonawców moją twórczością. Postanowiłam więc, że sama sobie te piosenki wyśpiewam. I wyśpiewuję — na przykład w czasie wieczorów autorskich. Producentem płyty jest Cezary Makiewicz — świetny muzyk, autor pięknych piosenek. Płyta będzie gotowa, zanim znowu przylecą żurawie.



— Uważasz, że odniosłaś sukces? Udało ci się?

— Wypracowało mi się (śmiech). Kto nie ma szczęścia, musi pracować. Oczywiście, jeśli chce. Ja na razie chcę. Śmieję się czasami, że pracuję, w sensie piszę, od 4 do 8 rano, a potem... idę do pracy.



— A marzenia? O czym marzysz?
— Chcę nadal pisać, fotografować, spotykać się z ludźmi. Pracować tu, gdzie pracuję. Chcę mieć na to zdrowie i siłę. Zawsze chciałam podróżować, więc to nadal jeszcze przede mną. Na razie codziennie wchodzę na moje wzgórze, bo za nim wschodzi moje słońce.



wywiad ukazał się w Wydaniu Magazynowym Gazety Olsztyńskiej/ 20 stycznia 2012r. 



RAMKA

Na Warmii i Mazurach
Bożena Kraczkowska urodziła się w 1962 r. w Świdniku k. Lublina, ale od ponad 40 lat mieszka na Warmii i Mazurach i to dosłownie, bo trochę w Mrągowie (Mazury) i bardziej niż trochę w Olsztynie (Warmia). Ukończyła wychowanie muzyczne (WSP w Olsztynie) oraz dziennikarstwo (UWM). Pracuje w „Gazecie Olsztyńskiej” jako dziennikarz i redaktor. W grudniu nakładem wydawnictwa ElSet wydała tomik poezji „Da się żyć”.

i...
da się żyć, panie, da się żyć!

Choć zraniona, 
skulona w ramionach 
da się żyć!

Wiosny nić, panie, wiosny nić,

odwinięta 
z przymrozków oferta


da się żyć!


Bożena Kraczkowska 



wtorek, 24 stycznia 2012

wieczór autorski w Tajemicy Poliszynela Olsztyn

serdecznie zapraszam na wieczór autorski
dzisiaj
godzina 19.00
Tajemnica Poliszynela Stare Miasto 2/5 lok.3
Olsztyn

będziemy czytać wiersze, będziemy śpiewać pieśni i Da się żyć! :)



piątek, 20 stycznia 2012

Etta James nie żyje

Sama wybieram piosenki. Wszystko o czym śpiewam sama przeżyłam. Nie śpiewam o rzeczach, o których nic nie wiem - Etta James



Etta James, właściwie Jamesetta Hawkins urodziła się 25 stycznia 1938 w Los Angeles, zmarła dzisiaj, 20 stycznia 2012 r.
W 1993 roku Etta James została wprowadzona do Rock and Roll Hall of Fame.

słowo ode mnie -
Etta, tyle razy mnie uniosłaś, podniosłaś tyle razy, ile razy najpierw upadłam - dziękuję

tyle tego...
1961 - The Second Time Around
1961 - At Last
1962 - Etta James
1962 - Sings for Lovers
1963 - Top Ten
1964 - Etta James Rocks the House [live]
1965 - The Queen of Soul
1966 - Call My Name
1968 - Tell Mama
1970 - Funk
1971 - Losers Weepers
1973 - Peaches
1974 - Come a Little Closer
1978 - Etta Is Betta Than Evah
1978 - Deep in the Night B
1980 - Changes
1981 - Chess Masters
1981 - Good Rockin' Mama
1982 - Etta - Red Hot 'n'
1983 - Tuff Lover
1986 - R&B Queen
1986 - Early Show, Vol. 1 - Blues in the Night
1986 - Late Show, Vol. 2 - Live at Maria's Memory
1988 - The Sweetest Peaches, Pt. 2
1988 - Etta James on Chess
1989 - The Gospel Soul of Etta James
1989 - Seven Year Itch
1990 - Stickin' to My Guns
1991 - Tell Mama, Vol. 1
1992 - Back in Blues
1992 - I'd Rather Go Blind
1992 - The Right Time
1994 - Mystery Lady - Songs of Billie Holiday
1994 - Live
1994 - Live from San Francisco
1995 - Time After Time
1997 - Respect Yourself
1997 - Love's Been Rough on Me
1998 - Hickory Dickory Dock
1998 - Life, Love & the Blues
1998 - 12 Songs of Christmas
1999 - The Heart of a Woman
2000 - Matriarch of the Blues
2001 - Blue Gardenia
2002 - Live and Ready
2002 - Burnin' Down the House - Live at the House of Blues
2003 - Let's Roll
2003 - Live in New York



więcej ze źródeł tvn24.pl KLIKNIJ i przeczytaj


niedziela, 15 stycznia 2012

"Da się żyć" i "Baletnice i tancerze, bo maki nie są jedynie kwiatami"

wczoraj w Mrągowie odbył się wernisaż i pierwsza odsłona wystawy fotografii "Baletnice i tancerze, bo maki nie są jedynie kwiatami". Było bardzo miło, przyszli moi profesorowie z LO i mnóstwo przyjaciół, był szampan, bo jednocześnie świętowałam urodziny... 50! Od jutra będę więc bardzo trendy, bo wejdę w rozchwytywany na całym świecie, a w Unii Europejskiej to już szczególnie - target 50+. Stale i wciąż słyszę - aktywni po 50, życie zaczyna się po 50, program 50+ etc. Zobaczymy. Na razie jest miło :)
na wernisażu była moja mama Krysia, której przepis na ciacho znalazł się (nieco przeze mnie zrymowany) w tomiku pt. "Da się żyć" :)
przygotowanie zdjęć do produkcji Adam Jakub Bertrand


fot. Marian Modzelewski

kliknij w ZAPOWIEDŹ SPOTKANIA
Spotkanie opisane piórem Ewy Dolińskiej-Baczewskiej i obiektywem Mariana Modzelewskiego:
kliknij w RELACJĘ ZE SPOTKANIA
źródło: mragowo.wm.pl
fotoreportaż












Fot. Marian Modzelewski

czwartek, 5 stycznia 2012

Rozmówki polsko-polskie Bozena Kraczkowska

W poniedziałek, 9 stycznia, o godz. 20.10 zapraszam do wysłuchania autorskiej audycji Ewy Zdrojkowskiej pt. Rozmówki polsko-polskie" z moim udziałem. Będziemy rozmawiać o poezji, o fascynacjach muzycznych i innych różnościach :) Zapraszam: RAdio Olsztyn poniedziałek, 9 stycznia, godz. 20.10

sobota, 24 grudnia 2011

pastorałka Dobry Anioł

Dobrych, zdrowych, szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia!
Życzę Wam, abyście marzyli, bo chociaż nie wszystkie marzenia się spełniają, już samo marzenie jest fajne :)

wczoraj nagraliśmy z Czarkiem Makiewiczem pastorałkę "Dobry Anioł"
"mamy tu piękny świat, mamy ogród i sad" - i tego się trzymajmy. ZAWSZE!


słowa, muzyka, śpiew: Bożena Kraczkowska

Dobry Anioł

Dobry Aniele świat się wybielił od święta
i o północy znowu przemówią zwierzęta,
a trzej królowei idą przez płowe pustynie
przyniosą dary światu i małej kruszynie.

Dobry Aniele masz w niebie wiele czasu,
dzwonki niech dzwonią czasu nie trwonią pariasom.
Na jagodnikach sarna wymyka się lichu,
Aniele biały zagraj dzwonkami po cichu

ref.
Mamy tu piękny świat, mamy ogród i sad
i szufladzei czeka list – dobry czas – DA SIĘ ŻYĆ!
Mamy tu piękny świat, mamy ogród i sad
już wysłany długi list, święty czas – DA SIĘ ŻYĆ!

Dobry Aniele los niechaj ściele nam szczęście.
Temu fortunę, a tamtej dobre zamęście.
A sąsiadowi daj dużo zdrowia niech żyje!
I niechaj w święta dusza przeklęta nie wyje!

Dobry Aniele niechaj w niedzielę grzmią trąby!
Niechaj zamilknie wrzask polityków i bomby!
Mój dobry Boże niechaj nas morze nie budzi!
Aniele biały przemów ze skłały do ludzi...


:)

środa, 21 grudnia 2011

wizjoner kontra egotysta

  *

wizjoner
Z perspektywy Księżyca jego sprawy maleją,
z perspektywy Ziemi w ogóle nie istnieją.

egotysta
Z perspektywy Księżyca są tylko sprawy jego,
zaś z perspektywy Ziemi, wyłącznie jego jest... EGO :)


wtorek, 20 grudnia 2011

recenzja "Da się żyć" Nakanapie.pl

zamieszczę sobie, bo fajnie napisali :)

"Da się żyć" nakanapie.pl/



link na artykuł:
http://nakanapie.pl/forum/ksiazki/2410/da-sie-zyc-bozena-kraczkowska-patronat-nakanapie-pl#t1323249327


przemekk
07/12/2011 10:15
Dawno nie mieliśmy patronatu nad tomikiem poezji. Dzisiaj nadrabiamy i z przyjemnością prezentujemy Wam zbiór wierszy: "Da się żyć", Bożena Kraczkowska wydany przez Wydawnictwo Elset.pl

Tomik „Da się żyć” jest integralną częścią projektu fotograficznego o tym samym tytule. Jest to zbiór poezji pełnej kontrastów: zmysłowość idzie tu w parze ze smutkiem i cierpieniem, miłość z nienawiścią, a marzenia zderzają się z szarą rzeczywistością. Wiersze są lekkie, pełne przewrotnych skojarzeń, celnych i zaskakujących puent. Autorka jest wnikliwą obserwatorką rzeczywistości, umie dostrzec najmniejsze nawet okruchy piękna w prozie życia. Wrażliwość i otaczająca poetkę aura muzyki, ale nade wszystko pozytywne myślenie i niezwykłe poczucie humoru sprawiają, że zgodnie z głoszonym przez nią credo, w świecie widzianym przez śmiech i łzy... da się żyć.

Bożena Kraczkowska urodziła się w Świdniku koło Lublina, z wykształcenia jest muzykiem i dziennikarką. Pracuje jako redaktor w „Gazecie Olsztyńskiej”, a w wolnym czasie pisze wiersze, prozę, bajki dla dzieci, fotografuje. Jest autorką wielu wystaw fotograficznych m.in.: „Pejzaż i architektura”, „Śnieg biały, śnieg granatowy”, „Bonbons, Bilder und Balladen” (Niemcy). Jak sama mówi o sobie: „Wszystko, co robię, ma za plecami bluesa i poezję. Tak już jest i nawet przestałam z tym walczyć. Jeśli nie chce mi się pisać, idę do lasu i robię zdjęcia. I zdarza się, że zrobię takie, które zastępuje mi pisanie. To się po prostu przenika – jedno wychodzi z drugiego i znika gdzieś w trzecim. Moje powieści też są wierszami, tyle że nieco dłuższymi. A wszystko podszyte bluesem”.


niedziela, 18 grudnia 2011

wydra

kiedyś oglądałam film "Wydra pana Grahama", do dziś jestem pod wrażeniem, uwielbiam te zwierzaki i gdyby nie to, że są tak słodko nieokiełznane i tak bardzo kochają wolność, pewnie miałabym jedną w domu :)

polecam ten film. To dobry test na poczucie humoru - jeśli się nie uśmiechniesz - nie masz go i tyle :)





:)

środa, 14 grudnia 2011

kepler 22b

to mnie pociesza :)

astronomowie prowadzący obserwacje za pomocą kosmicznego teleskopu Keplera potwierdzili istnienie egzoplanety podobnej do Ziemi. Kepler-22b, bo taką nazwę nosi nowa planeta pozasłoneczna położona jest w odległości około 600 lat świetlnych od Ziemi. Kepler-22b znajduje się w odpowiedniej strefie od swojej gwiazdy. Odległość ta jest zaledwie o 15 proc. mniejsza niż w przypadku naszej planety.


Kepler-22b

Nadal jednak nie wiadomo czy powierzchnia Ziemi 2 jest skalista gazowa czy też może płynna. Naukowcy szacują, że na planecie temperatura może wynosić około 22 st. C, co sprzyja istnieniu wody w stanie ciekłym.
Kepler-22b krąży wokół gwiazdy Kepler-22 przypominającej nasze słońce. Gwiazda planety jest nieco mniejsza od naszego Słońca, dostarcza także mniej światła jednak wystarczająco dużo do utrzymania sprzyjającej temperatury. Pełen obieg planety wokół macierzystej gwiazdy wynosi około 290 dni. W ocenie promień nowo odkrytej planety wynosi 2,4 promienia Ziemi. Nadal nie jest znana naukowcom masa odkrytego obiektu.


Orbity planety Kepler-22b i planet typu ziemskiego w Układzie Słonecznym

Kepler-22b jest jedną z ponad 2000 planet pozasłonecznych odkrytych przez kosmiczny teleskop Keplera. Odkrycia jakie mu zawdzięczamy uświadamiają nas w przekonaniu, że liczba planet podobnych do Ziemi w przestrzeni kosmicznej jest znacznie większa niż wcześniej przypuszczano
i to mnie pociesza :)

źródło:
nasa.gov
astronomia24.com

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Listy od Agnieszki Osieckiej / recenzja płyty Buty2





BUTY DWA — prawy ty, lewy ja



Nowa płyta Maryli Rodowicz „Buty 2“ zawiera trzynaście piosenek z tekstami Agnieszki Osieckiej (niektóre nigdy nie były publikowane). Zawartość płyty „Buty 2“ trafnie opisuje okładka zaprojektowana przez znanego polskiego grafika Andrzeja Pągowskiego. Na forach internetowych pojawiły się różne oceny: jednym okładka podobała się bardzo, inni byli zawiedzeni. Mnie twórca zaskoczył. Spodziewałam się, że Pągowski ulokuje okładkę w czasach współczesnych. Nic z tych rzeczy. Okładka Pągowskiego to obraz w stylu amerykańskiego pop-artu z psychodelicznym liternictwem i tęczową wizualizacją. Na czoło wysuwają się tu ogromne, mocno schodzone dwa buty. W jednym, jak w cabrio, siedzi Agnieszka Osiecka, drugi sprawia wrażenie oczekiwania. Na kogo czeka? Być może na nas, a może na piękną, bosą, zmysłową Marylę, która na tej okładce śmiało idzie naprzód.

Na nowej płycie znajduje się trzynaście piosenek, a wśród nich „Drugi but“ (muzyka Seweryn Krajewski). To utwór w klimacie podobny do „Niech żyje bal“ tej samej spółki autorskiej i brzmi podobnie mocno. Chociaż producent (Marcin Bors) zadbał o to, aby piosenka miała atrybuty rasowego bluesa, w rzeczywistości jest to piękny walc, pod skórą którego pulsuje słowiańska żyłka w klimacie „Modlitwy“ Bułata Okudżawy. 
Mamy więc tu mocny, równy bit i bas, garażowo brzmiącą gitarę oraz przejmujący wokal, z charakterystyczną dla Maryli chrypą w górnych rejestrach. Dopełnieniem jest potężnie brzmiący chór (Gaba Kulka) i organy Hammonda, których barwa już zawsze przywoływać będzie wspomnienia kolorowej epoki dzieci kwiatów lat 60. W efekcie otrzymaliśmy przesłanie poetki, która w prostych słowach „buty dwa — prawy ty, lewy ja“ zawarła właśnie tak rozumianą przez siebie istotę związku kobiety i mężczyzny, przyjaźni dwojga ludzi. Jesteśmy więc jak te dwa, związane sznurowadłem buty, co się niszczą, ścierają, ale i cudownie odnawiają...
Inną piosenką jest „Pieśń miłości“. Inną pod względem klimatu, jak i przesłania. „Pieśń miłości“ to, mimo groźnie brzmiącego „Boże, jak ja rzucam nożem, dowiesz się potworze, kiedy przyjdzie czas“ — groźbą nie jest. To raczej zwiewny dzwoneczek, niesforna śnieżynka, która wpadła nam do kaptura i zniknęła, jak znika obietnica... I jest w tym jakaś niepojęta nadzieja.
Są wielkie pieśni, bez których świat może istnieć, ale istnieją też małe piosenki, bez których życie byłoby nieznośne. Taką piosenką na płycie jest „Źródło Jan“ (muzyka Katarzyna Gaertner). Pięknie napisana, zaaranżowana i wyśpiewana. Delikatne brzmienie fortepianu i pnący się do nieba Life Choir z Los Angles (prowadzenie HB Barnum) tworzą pieśń, która niesie prawdziwie dobrą nowinę. Z każdą kolejną nutą rośnie we mnie... oh, happy day!
Bożena Kraczkowska 






Gazeta Olsztyńska (wydanie magazynowe 02.12.2011)

bonus Mikołajkowy :)
rozmowa z Marylą Rodowicz

LISTY OD AGNIESZKI OSIECKIEJ



— Marylka! Zostawiam Ci jeszcze parę dosyć młodych tekstów, przeważnie bez muzyki — napisała w liście sprzed lat Agnieszka Osiecka. Jej niedawno odnalezione teksty 
stały się motywem nowej płyty Maryli Rodowicz. 




Z Marylą Rodowicz rozmawiamy o przyjaźni z Agnieszką Osiecką, historii odnalezienia tekstów poetki i nowej płycie.



— Jak to się stało, że po tylu latach zostały odkryte nieznane teksty Agnieszki Osieckiej? 


— Porządkując rzeczy w swojej piwnicy, znalazłam karton — archiwum z dziesiątkami tekstów różnych autorów, ale głównie Agnieszki Osieckiej. Agnieszka uwielbiała pisać listy. Pisała z różnych miejsc świata, nawet z samolotu. I pisała na tym, co miała akurat pod ręką: na serwetkach, kartkach, karteczkach, jakichś strzępkach. Zaczęłam przeglądać ten zbiór i okazało się, że jest tam sporo bardzo dobrych tekstów. Pomyślałam, że trzeba je nagrać. Do współpracy zaprosiłam ulubionych kompozytorów Agnieszki — Kasię Gaertner, Seweryna Krajewskiego i Jacka Mikułę. To było rok temu...


Skąd tak dużo tekstów? 


— Agnieszka pisała dużo i szybko. Często pisała kilka wersji piosenki. Dawała mi te teksty przy każdym spotkaniu, podobnie listy. Jak na przykład ten: „Marylka! Zostawiam Ci jeszcze parę dosyć młodych tekstów, przeważnie bez muzyki“. Agnieszka pisała o życiu, o swoich uczuciach, wrażeniach, o swoim smutku. Ale też często pisała wesołe, dowcipne liściki dotyczące tekstów, spotkań. Te wszystkie zapiski zbierałam, chowałam do szuflad. Odnalezionych tekstów było więcej, niż potrzebowałam na płytę, dlatego te drzwi są nadal otwarte.



Jaka była Agnieszka? 


— Bywała szczęśliwa i radosna, ale miała też chwile, kiedy była bardzo nieszczęśliwa. Zakochiwała się na ogół w dziwnych typach i wtedy cierpiała. Mówi się, że poeta, żeby tworzyć piękną poezję, musi cierpieć. Agnieszka pisała pięknie... Ale z drugiej strony była też osobą dowcipną, towarzyską. Kochała ludzi, szczególnie lubiła ludzi młodych, uwielbiała z nimi rozmawiać. A rozmawiać umiała ze wszystkimi — z poetami, pisarzami, uznanymi autorytetami, ale też z bezdomnym na ulicy. Była takim bratem łata... 



Czy, tworząc płytę, czuła pani obecność Agnieszki? 


— Pamiętam, jak w 1995 roku byłam z Agnieszką u Jacka Mikuły we Frankfurcie. I przez cały czas naszej pracy towarzyszyła nam biedronka. Chodziła sobie po białym fortepianie. I kiedy teraz wybierałam teksty na płytę, to też biedronka chodziła, ale tym razem po teczce z tekstami Agnieszki. To tak, jakby Agnieszka czuwała nad nami, nad swoimi tekstami. W studio czułam jej obecność.



Planuje pani trasę promującą płytę „Buty 2“ z utworami Osieckiej. Czy odwiedzi pani Olsztyn? 


— Chciałabym zagrać koncerty z tym repertuarem na kameralnych scenach — w filharmoniach, teatrach, klubach. Wiem, że olsztyńska filharmonia ma nową, piękną salę koncertową. Bardzo chętnie w niej zagram.



Czekamy! A jak pani spędzi święta? 


— W domu z rodziną. Choinka zawsze jest prawdziwa i zawsze za wysoka. Trzeba jej piłować czubek. Drzewko ubierają dzieci i co roku brakuje bombek. Zazwyczaj też nie działają komplety z lampkami. Ja lubię choinkę kolorową, dzieci mówią, że cygańską. One wolą, kiedy ozdoby są jednokolorowe. Pamiętają też, że na dole mają wisieć największe bombki i im wyżej, tym mniejsze. Oczywiście, największą zabawę mają nasze koty, bo jak coś się dynda, to jest wesoło, można rozbujać wiszące kule. Musimy pamiętać, żeby włosy anielskie nie zwisały za nisko, bo koty zjadają i się dławią. Serdecznie pozdrawiam czytelników „Gazety Olsztyńskiej“ i życzę wszystkim wspaniałych świąt Bożego Narodzenia.
Bożena Kraczkowska
Gazeta Olsztyńska (wydanie magazynowe 02.12.2011)

niedziela, 4 grudnia 2011

DA SIĘ ŻYĆ! na warszawskiej Pradze

Stara warszawska Praga... niezniszczona wojną architektura, ogromne bramy starych kamienic, za którymi kryją się klimatyczne, zabytkowe już dzisiaj podwórka. To tu, na Pradze, prosperowała słynna Wytwórnia Wódek „Koneser”. Jednak pierwsi odkryli to miejsce artyści. Dzisiaj "Koneser" należy już do kultowych miejsc stolicy, w którym łączą się nowoczesność, kultura, sztuka i biznes.
I właśnie to fantastyczne miejsce wybrałam sobie na wieczór autorski :) Spotkanie odbyło się w czwartek, 1 grudnia w Galerii Dorum Art Fabryka Kształtów i Barw należącej do warszawskiej, a raczej praskiej artystycznej rodziny Katarzyny Czajka i Michał Czajka.
Co robiliśmy?
Czytaliśmy wiersze z mojego debiutanckiego tomiku "DA SIĘ ŻYĆ!" (wydawnictwo ElSet), oglądaliśmy zdjęcia i śpiewaliśmy. Na drugiej gitarze zagrał świetny muzyk - Cezary Makiewicz :)

a tak wieczór opisała Katarzyna Czajka:
To był niezapomniany wieczór, atmosfera jaką stworzyła Bożena Kraczkowska idealnie wpasowała się we wnętrza i ducha Galerii Dorum Art, ale także wniosła w życie widzów i słuchaczy coś nowego, coś niesłychanego. Chwila zadumy i refleksji nad codziennością, pomieszana radość ze smutkiem i ostateczne stwierdzenie, które w pierwszej chwili nie napawało optymizmem — DA SIĘ ŻYĆ! Po takiej dawce artystycznych olsztyńskich doznań da się żyć o wiele lepiej.
Poezja Bożeny Kraczkowskiej nie przez przypadek wypowiedziana i zaśpiewana w mojej galerii na długo zostanie w pamięci słuchaczy, pozostawiając jednak niedosyt, więc z całą pewnością musi tu powrócić. Nie zapominając o fotograficznej wędrówce autorki po szlakach łąk, chciałoby się powiedzieć: więcej, proszę o więcej! Takich wieczorów się nie zapomina. Dla takich wieczorów i takich doznań — warto żyć.

Katarzyna Czajka

oto kilka zdjęć


w obiektywie Kasi Czajka :)


goździki, maki i tomik "DA SIĘ ŻYĆ!"


z Kasią Czajka w Dorum Art


na stres najlepszy jest... równy dech :)


wieczór czas zacząć :)


Manekiny Katarzyny Czajka - świetliste rzeźby


prezentacja multimedialna "Baletnice i tancerze, bo maki nie są jedynie kwiatami"
-\

goście czytają wiersze :)


ja czytam wiersze


wszystkie jesteśmy Bożeny :)


śpiewamy - ja i Cezary Makiewicz



rozmowy
rozmowy, rozmowy...


ja solo

Cezary solo


widok z hotelowego okna na Pradze

fot. Katarzyna Czajka, Anna Hac, Bogumił Kaczan

do zobaczenia już niedługo w Olsztynie :)