Nie zaczętym, ale skończonym wierszem Wisławy Szymborskiej jest z pewnością wiersz „Wystarczy”.
Tytuł autorka wymyśliła sama. Jej przyjaciele uznali to za żart. Zmienili zdanie już w listopadzie (2011).
"Wystarczy" to tytuł tomiku wydanego po śmierci poetki.
Ja tę źle kończącą się historię opisuję tak:
"Wiersz niewiersz, śmierć nieśmierć"
W październiku "Wystarczy" uznano za kawał,
w listopadzie przestał być śmieszny.
Pierwszego lutego skończyła się sprawa...
Poetka* umarła we śnie...
*
(Wisława Szymborska zmarła 1 lutego 2012 r.)
- Apatia †
- Bożenki
- Czas honoru
- Dziewczyna z granatem w ręce
- Flamingi
- Janis Joplin
- Maryla Rodowicz
- Mały człowiek z wielkim psem
- audycje radiowe
- bajki
- benefis_2017
- blizny
- blues na drugą stronę
- da się żyć
- galeria
- galeria priv
- moje artykuły
- prasa
- proza
- purpurowe gniazdo
- płyty
- recenzja
- rodzina
- spotkania
- wywiady
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze 2013. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze 2013. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 2 lutego 2014
czwartek, 31 października 2013
Na drugą stronę
mam pewien plan wobec tej piosenki, ale zacznę nad tym pracować po Nowym Roku.
Nagranie by Anita Zienkiewicz dokonane w czasie wieczoru "O śmierci na luzie..." 29 października 2013 r. w olsztyńskiej Sowie.
tekst, muzyka, wykonanie - Bożena Kraczkowska
Nagranie by Anita Zienkiewicz dokonane w czasie wieczoru "O śmierci na luzie..." 29 października 2013 r. w olsztyńskiej Sowie.
tekst, muzyka, wykonanie - Bożena Kraczkowska
czwartek, 17 października 2013
dwa światy zajęte
ślady chmur na piasku - dwa światy zajęte
widok jak z reklamy
blisko czoła, oczu
zmarszczki na pustyni
szary patyk w ziemi
pod wschody, zachody – życie na uboczu...
wtorek, 8 października 2013
jestem tylko trochę
A jeśli wszechświatów jest więcej?
Więcej niż jeden, niż mój?
A jeśli wszechświatów jest mnóstwo?
Mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo...
A każdy ma równoległy i równoległych jest mnóstwo.
I jeśli te równoległe poprzednich swoich światów też mają równoległe swoje światy bliźniacze...
To kim jestem, skoro w tym jednym, jestem tylko trochę...
czwartek, 3 października 2013
Niestetyblues (na złość malkontentom)
Niestetyblues
(piosenka na nową płytę)
Noc zaczyna księżyca tan - niekończący się wir planety,
a ja sobie cichutko gram i nie kończę tej gry,
niestety!
Świt jest dobrym początkiem dnia, źródło płynie nurtem rzeki,
a ja sobie cichutko gram, jestem nurtem tej rzeki,
niestety!
Wielka droga zaczyna las, wojny toczą się o kobiety,
a ja sobie cichutko gram i nie toczę wojen,
niestety!
Bohaterom stawiają krzyż, tyran złote ma epolety,
a ja ludziom cichutko gram i mam duszę czystą,
niestety!
Stół okrągły zasypał świat, dobrze mają się grube krechy,
a ja sobie cichutko gram, wyśpiewuję swoje,
niestety!
Świat się kończy u piekieł bram (trzęsienie ziemi)
obracają się w pył bogów grzbiety (kościoły)
a ja sobie cichutko gram, nie obracam się w pył,
niestety!
Kiedy skończy się jedna z dróg i odpłynę w cudne fiolety,
zagram sobie cichutko znów, czysto zagram, jak zwykle,
niestety! :)
(piosenka na nową płytę)
Noc zaczyna księżyca tan - niekończący się wir planety,
a ja sobie cichutko gram i nie kończę tej gry,
niestety!
Świt jest dobrym początkiem dnia, źródło płynie nurtem rzeki,
a ja sobie cichutko gram, jestem nurtem tej rzeki,
niestety!
Wielka droga zaczyna las, wojny toczą się o kobiety,
a ja sobie cichutko gram i nie toczę wojen,
niestety!
Bohaterom stawiają krzyż, tyran złote ma epolety,
a ja ludziom cichutko gram i mam duszę czystą,
niestety!
Stół okrągły zasypał świat, dobrze mają się grube krechy,
a ja sobie cichutko gram, wyśpiewuję swoje,
niestety!
Świat się kończy u piekieł bram (trzęsienie ziemi)
obracają się w pył bogów grzbiety (kościoły)
a ja sobie cichutko gram, nie obracam się w pył,
niestety!
Kiedy skończy się jedna z dróg i odpłynę w cudne fiolety,
zagram sobie cichutko znów, czysto zagram, jak zwykle,
niestety! :)
poniedziałek, 16 września 2013
zimowisko
kilka dni temu wpadł do pokoju, to tu, to tam, potem usiadł na żaluzji i zasnął.
"Zimowisko"
do mojego domu wpadł cień kolorowy
i zasypał złotem dwa codzienne stoły.
Potem zwinął wąsy na okna ochoty.
Złożył skrzydła.
I zasnął.
Ogrodowy Motyl.
"Zimowisko"
do mojego domu wpadł cień kolorowy
i zasypał złotem dwa codzienne stoły.
Potem zwinął wąsy na okna ochoty.
Złożył skrzydła.
I zasnął.
Ogrodowy Motyl.
poniedziałek, 2 września 2013
barbarzyństwo
w reakcji na barbarzyństwo człowieka
W tej części kosmosu jedynie człowiek potrafi być durniem / Bożena Kraczkowska
W tej części kosmosu jedynie człowiek potrafi być durniem / Bożena Kraczkowska
czwartek, 18 lipca 2013
Krystyna Janda i jej "Druga niedziela wakacji"
Lubię czytać felietony Krystyny Jandy, lubię ten sposób myślenia i to poczucie humoru. Lubię w końcu ten dystans.
Kiedy więc przeczytałam jej wpis w Dzienniku - DRUGA NIEDZIELA WAKACJI (14 lipca 2013 r. - napisałam żartobliwy wiersz, jako mój komentarz do opisanych przez Aktorkę zdarzeń.
"Wakacje z Aktorką"
Umierała na plaży dwa razy,
wpadła w otchłań piekielną raz
i pytała: co jeszcze się zdarzy?
— krem wklepując w rumianą twarz.
I zdarzyło się więcej niż chciała,
nad-realnie, jak w dziwnym śnie,
a gdy Zuzię o świcie szarpała,
jeszcze grała, choć już było źle.
Poparzona, z pęsetą jak rożen,
traumatyczną przeżyła noc.
Wykałaczką, widelcem i nożem,
zadręczyła cyfrową moc.
Przy niej Beckett wysiada, chłopina,
przy niej plany topnieją jak śnieg,
hej ludziska! no co to za mina?
To wakacje z Aktorką w tle!
:)
Kiedy więc przeczytałam jej wpis w Dzienniku - DRUGA NIEDZIELA WAKACJI (14 lipca 2013 r. - napisałam żartobliwy wiersz, jako mój komentarz do opisanych przez Aktorkę zdarzeń.
"Wakacje z Aktorką"
Umierała na plaży dwa razy,
wpadła w otchłań piekielną raz
i pytała: co jeszcze się zdarzy?
— krem wklepując w rumianą twarz.
I zdarzyło się więcej niż chciała,
nad-realnie, jak w dziwnym śnie,
a gdy Zuzię o świcie szarpała,
jeszcze grała, choć już było źle.
Poparzona, z pęsetą jak rożen,
traumatyczną przeżyła noc.
Wykałaczką, widelcem i nożem,
zadręczyła cyfrową moc.
Przy niej Beckett wysiada, chłopina,
przy niej plany topnieją jak śnieg,
hej ludziska! no co to za mina?
To wakacje z Aktorką w tle!
:)
środa, 3 lipca 2013
trzymaj mnie mocno ----------------> głosuj na Gościa ------------->
"Trzymaj mnie mocno"
kwiaty podlałam wczoraj z wieczora...
błękitne pręgi pośród chmur.
Kwiaty jak pręgi... dzisiaj jak wczoraj,
kamienną drogę dźwiga stół.
Chmury popłynął czarną rzeką
i nie zatrzymasz wiatru, hej!
mała wędrówka z Wielkim Włóczęgą,
powieść wszech czasów i Johny Wayne...
trzymaj mnie mocno
nie masz nic więcej
trzymaj mnie mocno, tak z całych sił.
Po jasnej stronie, po stronie ciemnej
Trzymaj, nie puszczaj, choć głowa w tył.
trzymaj mnie mocno
nie masz nic więcej...
kwiaty podlałam wczoraj z wieczora...
błękitne pręgi pośród chmur.
Kwiaty jak pręgi... dzisiaj jak wczoraj,
kamienną drogę dźwiga stół.
Chmury popłynął czarną rzeką
i nie zatrzymasz wiatru, hej!
mała wędrówka z Wielkim Włóczęgą,
powieść wszech czasów i Johny Wayne...
trzymaj mnie mocno
nie masz nic więcej
trzymaj mnie mocno, tak z całych sił.
Po jasnej stronie, po stronie ciemnej
Trzymaj, nie puszczaj, choć głowa w tył.
trzymaj mnie mocno
nie masz nic więcej...
środa, 29 maja 2013
kwiaty cięte
Są takie ogrody, w których róż tysiące
zakwita czerwienią, kiedy wschodzi słońce.
Maliny też chciały być jak róże słodkie,
zakwitły więc kwieciem, lecz białym i wiotkim.
I róża zajrzała w głąb malin splątanie
i rzekła złośliwie: na próżno starania,
czerwienisz się tylko owocem jesiennym,
a róża, cóż róża, jest pięknem niezmiennym...
Malina westchnęła, usiadła pod krzakiem
i pieśń zanuciła z rogatym ślimakiem.
Nie była to jednak wesoła piosenka,
więc róża zasnęła przy smutnawych dźwiękach.
Zasnęła snem błogim i spała do rana,
gdy przyszedł ogrodnik, to jeszcze drzemała.
A ten, tak nieczuły, nożyce zanurzył
i ściął bez pośpiechu... purpurową różę.
Taki oto morał napiszę na ścianie:
najpiękniejsze kwiaty są zwykle... ścinane!
zakwita czerwienią, kiedy wschodzi słońce.
Maliny też chciały być jak róże słodkie,
zakwitły więc kwieciem, lecz białym i wiotkim.
I róża zajrzała w głąb malin splątanie
i rzekła złośliwie: na próżno starania,
czerwienisz się tylko owocem jesiennym,
a róża, cóż róża, jest pięknem niezmiennym...
Malina westchnęła, usiadła pod krzakiem
i pieśń zanuciła z rogatym ślimakiem.
Nie była to jednak wesoła piosenka,
więc róża zasnęła przy smutnawych dźwiękach.
Zasnęła snem błogim i spała do rana,
gdy przyszedł ogrodnik, to jeszcze drzemała.
A ten, tak nieczuły, nożyce zanurzył
i ściął bez pośpiechu... purpurową różę.
Taki oto morał napiszę na ścianie:
najpiękniejsze kwiaty są zwykle... ścinane!
wtorek, 19 lutego 2013
czwartek, 14 lutego 2013
pracuś
z miłości do rymowania :)
Najpierw skoczę na Dworcową,
potem zaś na Malinową,
no a potem na Plac Jacka
do chłopaczka, który w paczkach
robi, bo ma taką pracę.
Teraz Poczta – tutaj płacę.
Cztery chwile w Jaśminowej
i wychodzę na Jodłowej.
Za zakrętem znowu w lewo
i w Dębową – takie drzewo...
Za Dębową, tak po skosie
biegiem po Porannej Rosie,
no a potem to już prosto
na Malwową, na niej rosną...
tulipany na klombiku
tam odpocznę na trawniku.
Potem znowu na Dworcową,
na Dworcowej mam krawcową.
A na koniec w Jarzębiny.
Siostra ma dziś urodziny.
W Jarzębinach jest cukiernia.
Wezmę tort i do lakierni,
bo mi auto typ podrapał...
tak bez końca mogę latać...
I tak latam.
Bez wytchnienia
rym za rymem.
Kręci Ziemia moją głową i oczami.
Tak to bywa z pracusiami...
:)
Najpierw skoczę na Dworcową,
potem zaś na Malinową,
no a potem na Plac Jacka
do chłopaczka, który w paczkach
robi, bo ma taką pracę.
Teraz Poczta – tutaj płacę.
Cztery chwile w Jaśminowej
i wychodzę na Jodłowej.
Za zakrętem znowu w lewo
i w Dębową – takie drzewo...
Za Dębową, tak po skosie
biegiem po Porannej Rosie,
no a potem to już prosto
na Malwową, na niej rosną...
tulipany na klombiku
tam odpocznę na trawniku.
Potem znowu na Dworcową,
na Dworcowej mam krawcową.
A na koniec w Jarzębiny.
Siostra ma dziś urodziny.
W Jarzębinach jest cukiernia.
Wezmę tort i do lakierni,
bo mi auto typ podrapał...
tak bez końca mogę latać...
I tak latam.
Bez wytchnienia
rym za rymem.
Kręci Ziemia moją głową i oczami.
Tak to bywa z pracusiami...
:)
środa, 30 stycznia 2013
z lasu do sadu
Wylatam z lasu do życia,
wylatam jak ptak spłoszony.
Wylatam z lasu do życia
zmęczonym głosem stłumionym śpiewam,
choć nie mam ochoty
choć skrzydła mam ciężkie jak myśli...
Wylatam z lasu do życia
i lecę do sadu...
do wiśni...
czwartek, 24 stycznia 2013
kamień jak ramię
zmieniłam ostatni wiersz 2012 roku.
Zawsze zmieniam. Do końca staram się zrozumieć co napisałam :) więc zmieniam i zmieniam... Kiedyś rozpisywałam się. Myślałam, że żeby być zrozumianą muszę używać więcej słów. Muszę opisywać. Więc opisywałam. Dzisiaj wiem, co piszę.
Ostatni wiersz 2012 roku brzmi tak:
Aniele Stróżu Mój
w istnieniu i w nie-istnieniu
przysiądź na moim ramieniu.
i wszystko jasne.
Ale kilka dni temu dopisałam "kamień". Chciałam zmienić sens wiersza i zmieniłam.
Aniele Stróżu Mój
w istnieniu i w nie-istnieniu
przysiądź na moim ramieniu
i unieś to ramię.. jak kamień.
Aniele Stróżu Mój,
w istnieniu czy w nie-istnieniu
przysiądź na moim kamieniu
i unieś go jak ramię...
... i rzuć!
prawda, że wszystko jasne?
pozdrawiam
Bożenia :)
Zawsze zmieniam. Do końca staram się zrozumieć co napisałam :) więc zmieniam i zmieniam... Kiedyś rozpisywałam się. Myślałam, że żeby być zrozumianą muszę używać więcej słów. Muszę opisywać. Więc opisywałam. Dzisiaj wiem, co piszę.
Ostatni wiersz 2012 roku brzmi tak:
Aniele Stróżu Mój
w istnieniu i w nie-istnieniu
przysiądź na moim ramieniu.
i wszystko jasne.
Ale kilka dni temu dopisałam "kamień". Chciałam zmienić sens wiersza i zmieniłam.
Aniele Stróżu Mój
w istnieniu i w nie-istnieniu
przysiądź na moim ramieniu
i unieś to ramię.. jak kamień.
Aniele Stróżu Mój,
w istnieniu czy w nie-istnieniu
przysiądź na moim kamieniu
i unieś go jak ramię...
... i rzuć!
prawda, że wszystko jasne?
pozdrawiam
Bożenia :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
