środa, 5 sierpnia 2009

kawa blues

Zawsze chciałam napisać wiersz albo piosenkę o kawie, bo bez kawy nie ma życia :) No i napisałam. Mało tego - nagrałam, bo i melodię ułożyłam :).
Specjalnie dla Summertime - Kawa Blues :)) wiem, wiem, znowu smutas, ale jest tam jedna myśl jasna.

Kawa Blues
W cichym barze pełnym zdarzeń
znów zachodzi podły dzień
w filiżance kilka marzeń
w czarnej kawie topię biel

sen porzucił mnie już dawno
na parkiecie tańczy ktoś
znowu chwyta mnie za gardło
stary żal i nowa złość.

ref.
kawa blues czarna tak
jak najgłębsza z czarnych dziur
gdzieś na krańcu mojej duszy
z czarnych ziaren rośnie mur

kawa blues czarna tak
jak najgłębszy duszy cień
gdzieś na krańcu tego cienia
z czarnych ziaren wzejdzie dzień.

w starym domu, stare kwiaty
ktoś podlewa, nie wiesz kto
i na progu stare warty
trzyma stare dobre zło

Każdy pyta, gdzie jest koniec
jaki cel wędrówka ma
pod latarnią ciało płonie
na ramiona spada szal.


niedziela, 2 sierpnia 2009

takie ochoty

Miałam chłopca dobrego jak anioł.
Raz jedyny, raz jeden mnie zranił.
Przyszła śmierć i zabrała co chciała,
bo taką ochotę miała.

Miałam słońce w poduszce i w oczach.
I nosiłam to słońce w warkoczach.
Przyszła noc i zabrała co chciała,
bo taką ochotę miała.

Miałam męża pięknego jak róża.
Był gwałtowny i mocny. Jak burza.
Przyszła ona i wzięła co chciała,
bo taką ochotę miała.

Miałam dom pachnący kwiatami.
Stał pomiędzy innymi domami.
Przyszedł ogień i zabrał co chciał,
bo taką ochotę miał.

Miałam ogród, w ogrodzie żonkile.
Wiatr kołysał się na nich przez chwilę.
Przyszła woda, zabrała co chciała,
bo taką ochotę miała.

Miałam córkę i dzięki ci Boże.
Niespokojna była jak morze.
Przyszedł on i zabrał co chciał,
bo taką ochotę miał.

Miałam syna. Syn oczy miał ojca,
gdy żegnałam go czule na dworcu.
Przyszła wojna.
Zabrała co chciała.
Bo taką ochotę miała.

Miałam ciebie i miłość, i przyjaźń...
całym serce w to wszystko wierzyłam...
przyszedł czas i wziął sobie, co chciał,
bo taką ochotę miał!

wtorek, 28 lipca 2009

co powiesz o...

Jeśli o dniach... to dzisiaj.
Jeśli o kawie... czarna.
Co o jedzeniu... nie chce mi się.
Jeśli o lecie... marne.
Jeśli o nocach... Preisner.
A jeśli o duszy... mroczna.
Jeśli o dłoniach... amen.
O fotografiach... oglądam.
A jeśli o sercu... to bije.
Jeśli o oknach... puste.
A jeśli o mnie... żyję.
O samotności... usta.
Cóż o tęsknocie... imię.
Cóż o miłości... dwoje.
A co z przyjaźnią... ginie.
A jeśli imię... to twoje.

środa, 15 lipca 2009

na dwoje ten świat za wielki

zajrzyj na mój blog w Gazecie Olsztyńskiej :)


Kochany Zamorniku, specjalnie dla Ciebie weselszy wiersz-piosenka :))

I.
Na dwoje ten świat za duży
na dwoje nie dzieli się
zielone oczy kot mruży
i rzuca zielony cień.

Nie było ciebie tu wieki
i wyschły fiołkowe łzy
w sypialni zimowe weki,
zimowe okna i drzwi.

ref.
Dłoni cień, skroni biel
zapomniałam jak to jest
kiedy w domu świeci się kilka lamp.
Taki stan, życia łan
co kołysze moim snem
stary próg i zimowy nadal dzień.

II.
Na dwoje ten świat za wielki
na dwoje nie dzieli się
więc na wypadek wszelki
uciekam i Bóg wie gdzie
zostawiam stare dywany,
zamykam okna i drzwi.
Porzucam zimowe ściany,
zimowe porzucam sny.

czwartek, 9 lipca 2009

piwnice

To miasto bez ciebie jest puste.
To miasto bez ciebie śpi i...
zapada się po piwnice, gdzie wino dojrzewa w sny.

To wino smakuje tobą
i wszystko smakuje winem.
To miasto bez ciebie ginie i drży...

Bez ciebie nie ma ulicy.
Nie ma latarni, gdy...
zapadam się po piwnice,
gdzie wino smakuję i ...

jak miasto zasypiam i ginę,
bo wszystko smakuje winem.

obraz: "Wtulona" Galeria Marioli Żylińskiej-Jestadt

środa, 8 lipca 2009

Michael Jackson Pożegnanie

wtorek, 7 lipca 2009 roku - cały niemal świat czekał na transmisję "Pożegnania" Króla Popu z Staples Center (Los Angeles).
Ja także uległam klimatowi. Obejrzalam film "Living with Michael Jackson", obejrzałam uroczystość w hołdzie Michaela. Refleksja?

Tak odchodzą ludzie samotni. Tak ludzie samotni są żegnani. Pewnie, że wszyscy bywamy samotni i co jakiś czas boleśnie to odczuwamy, jednak "wszyscy" "wszystkich" nie znają. Michaela znał cały świat i w obecności świata odszedł. W tłumie i w jego zgiełku. Choć tłum krzyczał: "kochamy cię Michael!", nie wystarczyło tej miłości, żeby zatrzymać jego szaleństwo. I nikt go nie zatrzymał, nikt nie podjął nawet próby.
Nie jestem fanką Michaela, nie mam jego płyt, ale nie mam też wielu innych wspaniałych płyt. Nie znaczy to, że nie znam, że nie podziwiam. Znam i podziwiam. Podziawiam talent. Podziwiam pomysły, sposób myślenia, uwodzi mnie wrażliwość. Talent Michaela, na szczęście dla nas, został znakomicie wykorzystany :) Zawsze też odpowiadała mi jego konsekwencja, a konsekwentny był potwornie :) I zaangażowany. Najbardziej angażował się w naprawę świata. Widział i czuł cierpienie. Jednak dziennikarze, politycy i świat w końcu - lekceważyli to jego zaangażowanie. Czemu? A temu, bo tak wygodnie. Michael też krzyczał. Krzyczał:
They Don't Care About Us!, a ludzie nadal cierpieli.
I jeszcze
Man In The Mirror
I na koniec. Podczas uroczystości nie czułam obecności Michaela, choć trumna stała tak blisko. Dużo natomiast było wyrzutów sumienia. W ludziach też go nie było. Mówili o nim, a jakby o sobie mówili. Michaela tam nie było. Takiego psikusa na koniec nam zrobił, że poszedł sobie i świat stał się jeszcze bardziej samotny :)
fot. google.pl

poniedziałek, 6 lipca 2009

Apatia i truskawki :)

Oto moja Apatia w rysunkach Mai i w oryginale. Maja znakomicie uchwyciła to, co Apę wyróżnia - uszy :). Na całym świecie nie ma drugiej takiej Mai i na całym świecie nie ma drugiego takiego psa :) Poniżej truskawki Mai - mój ulubiony rysunek :) Wielkie dzieki Maju i wspaniałego lata!

rys. Maja Ignasiak
więcej rysunków na Facebooku: https://www.facebook.com/maja.ignasiak

sobota, 4 lipca 2009

widoki

WSS Olsztyn (ortopedia), V p., sala nr 10
łóżko przy oknie z widokiem codziennie innym

białe, szare, sine, niebieskie, zagniecione, puste

widok I
paproch na białym:
jaskółka

widok II
czarne na szarym:
wrony

widok III
okruchy na sinym:
mewy

widok IV
gość na niebieskim:
kormoran

widok V:
tłum na zagniecionym:
gołębie

widok VI:
nic na pustym:
niebo.

piątek, 3 lipca 2009

wróciłam :)

Bo byłam w szpitalu. Choroba jest nieszczęściem, a nieszczęście uruchamia uczucia i emocje. I człowiek się dowiaduje: ile może sam znieść i kto chce owo znoszenienie znosić razem z nim. Bo choroba, oprócz bólu, jest też strachem. Boi się chory i boją się ci, ktróym na chorym zależy. Z tą tylko różnicą, że chory boi się o siebie, a ci, którym zależy - boją o chorego :)

Po pierwsze rodzina. Rodzina uruchamia się cała, nawet jeśli z daleka. Wielkie dzięki rodzinie, a zwłaszcza rodzicom i siostrze!

Po drugie - przyjaciele. I tu okazuje się, że dołączyli do nich także ci, których uznawałam zaledwie za znajomych :) Wielkie dzięki przyciołom!

Po trzecie lekarze. Zaczęło się w Szwecji w Sodersjukhuset AB w Sztokholmie, a skończyło w olsztyńskim Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym.

Panu dr. Wojciechowi Remiszewskiemu oraz dr. Tomaszowi Niedźwieckiemu (WSS Olsztyn) wielkie podziękowanie za sprawne i szybkie postawienie mnie na nogi. Pierwszy tylko spojrzał i wiedział :) drugi w niecałe dwie godziny otworzył, wyjął to, co się zepsuło, wstawił nowe, mocne, tytanowe i zamknął.

Chcę zwrócić uwagę na ten czas, na niecałe dwie godziny. U mnie to akurat tyle, aby spokojnie wypić dwie kawy i napisać wiersz. Zmarnowane dwie godziny? W obliczu tego, czego w tym czasie potrafią dokonać lekarze i ich ekipy - tak. I chociaż wiem, że każdy (w swoim czasie) robi co potrafi, to i tak odtąd już zawsze będę w ten sposób przeliczać życie.

ps.

I jeszcze podziękowanie Maryli (Rodowicz) za troskę, wsparcie, za pomoc. Ból powoli mija. Mogę chodzić i spać. Mogę pisać i myśleć :)

Wróciłam.

sobota, 27 czerwca 2009

A jeśli (piosenka)



żeby posłuchac, kliknij TU lub w gitarę :)

muzyka i wyk.: Anna Zamora
słowa: Bożena Kraczkowska




A jeśli się w tobie zakocham
i stracę dla ciebie głowę?
Zamieszkam na twoich schodach.
Zamieszkam w twoim ogrodzie.

ref.
U stóp twoich.
Pod stopami albo pod gołym niebem,
bo tak się w tobie zakocham,
tak głowę stracę dla ciebie.

A jeśli obce słowo
rozdzieli myśli nasze?
Samotna tam zostanę.
Zostanę tam na zawsze.

ref.
U stóp twoich.
Pod stopami albo pod gołym niebem,
bo tak się w tobie zakocham.
Tak głowę stracę dla ciebie.

A jeśli jakiś człowiek,
co mędrcem się nazywa
przemówi do mnie i powie:
nie będziesz z nim szczęśliwa.

Schowam się w twoim ogrodzie,
schowam pod twoim niebem,
bo tak się przecież zakocham.
Tak głowę stracę dla ciebie.

A jeśli coś istnieje,
coś więcej niż pojąć mogę,
to się spotkamy na schodach,
spotkamy się w twoim ogrodzie.

ref.
U stóp twoich.
Pod stopami albo pod gołym niebem.
Bo tak się w tobie zakocham,
tak głowę stracę dla ciebie.

piątek, 26 czerwca 2009

Michael Joseph Jackson 1958-2009


i w końcu stanie się tak, że Słońce pożre Ziemię, a wczoraj umarła część muzyki (kr)

żeby posłuchać, kliknij Man In The Mirror
żeby posłuchać, kliknij They Don't Care About Us
źródło:youtube.com, google.pl

poniedziałek, 15 czerwca 2009

czarne róże

Nie lubię deszczu.
Jest niepokojący i smutny.
Przypomina mi wszystkie przebyte w dzieciństwie choroby, gdy z szyją otuloną wełnianym szalikiem i w ciepłych skarpetkach obserwowałam przez okno znajome dzieciaki z podwórka.
Taplały się w swojej błotnej wolności.
A potem w szpitalnej pidżamie, przestraszona tym, co było, znowu patrzyłam przez okno na przychodzących z zewnątrz ludzi. Przemykali pod parasolami z myślą rozkołataną: szybciej, jak najszybciej stąd wyjść!
I nie zauważyłam wtedy pięknych róż, opadających z deszczem na ławkę.
Tylko te czarne parasole.

sobota, 6 czerwca 2009

widok z mrowiska

Kto by tam chciał żyć jak inni?
Kto by tam chciał zwykłych dni?
Tacy jesteśmy niewinni - marzenia mamy i sny.
Kto by jak zwykły człowiek, życie zwyczajne chciał wieść?
Kto przyzna zwykłym słowem, że nie chce już więcej mieć?

Kto by tam grał małym groszem?
Kto pod jabłonią chce spać?
Zawsze o więcej proszę,
garścimi, garściami chcę brać!
Bo kto by tam chciał klepać biedę?
Niech manna zasypie stół!
Kto się odważy powiedzieć: nie potrzebuję chmur.

A tu widok z mrowiska i plastikowa miska,

i ściany bielutkie, jak śnieg.
Jedno małe marzenie i poranne westchnienie,
i kolejny zaczynasz bieg.

A tu słyszysz: kochanie, białej farby na ścianie
nie zastąpią błękitne sny,
a ten widok z mrowiska…

ta plastikowa miska…
to jesteś, niestety, ty.

obrazy z Galerii Marioli Zylinskiej-Jestadt

a teraz sobie mysle, ze trzeba to inaczej napisac, czemu "niestety ty"? trzeba odwrocic na stety, ze to szczescie miec te biale sciany i miske. Co o tym myslicie?

wtorek, 2 czerwca 2009

Hipcio

Oto Hipcio - z okazji Dnia Dziecka :)

Hipopotam, proszę dzieci,
znany z tego jest na świecie,
że ogromnie lubi wodę.
I w tej wodzie siedzieć może
cały wieczór i dzień cały,
i dlatego jest wspaniały!

Wszystkie lubią go zwierzątka.
Czysty jest jak morska gąbka.

Zanim siądzie do śniadania,
myje ząbki - bez gadania!
Potem obiad. Przed obiadem
Hipcio znowu jest przykładem.
Łapki mydłem wyszorował.
Pyszny obiad spałaszował.

Lubi Hipcio po kolacji
też się umyć. I ma rację.
Czyste ząbki ma i szyję,
i nie boi się, że zmyje
z ciałka swego całą skórę.
Hipcio czystą ma naturę!
A do tego, choć nie musi,
zawsze słucha się mamusi.

Dziś mija 10 rocznica wydania tej bajeczki. To absolutnie, od początku do końca, własne i dziewicze wydawnictwo. Zaprosiłam wówczas do współpracy Mariolkę Żylińską-Jestadt. Kto by pomyślał, że potem zrobimy jeszcze kilka wspólnych projektów. Dzisiaj Mariolka jest uznaną i cenioną w Polsce artystką. Tym bardziej się cieszę, że wtedy, 10 lat temu, udało mi się ją namówić do współpracy. No... tak bardzo nie musiałam jej namawiać, bo chętnie zrobiła pierwsze szkice Hipcia, a potem pełną ilustrację. Rajcował nas ten projekt :) Z niewielkiego nakładu zostało dzisiaj dosłownie kilkanaście sztuk. Hipcio miał być pierwszą książeczką z serii "Żaba", ale na razie jest jedyną :)